• (+42) 684 63 84, 681 15 68/69
  • sekretariat@muzyczna-sosnowa.pl
  • ul. Sosnowa 9, Łódź 93-102
  • Aktualności

    Hiszpania relacje uczestników

    Nasza mobilność w Hiszpanii 13 – 19.02.2022                     flaga-1   flaga-2

    Dzień pierwszy -relacja Tobiasza

    Niedziela – początek wspaniałego wyjazdu pełnego wrażeń oraz interesujących wycieczek! Najpierw wstaliśmy – trzeba było trochę pospać po wyczerpującej podróży, ale na szczęście udało się nam wyspać. Po zjedzeniu śniadania wsiedliśmy do autokaru. Po drodze podziwialiśmy piękne Pireneje, które widać było z daleka. Dojechaliśmy do Barcelony – wpierw Park Gaudiego. Gaudi to architekt, projektant m.in. Sagrady Familii. W parku oglądaliśmy piękne palmy, krzewy, kwiaty, budynki, a nawet papugi (w Hiszpanii to norma ). Co ciekawe, w jednym miejscu znalazłem panoramę ze zdjęcia z mojego zeszytu do audycji muzycznych!!! Po przechadzce przez park zjedliśmy przekąskę w barze tapas. Następnie wędrowaliśmy przez Barcelonę. Przeszliśmy koło pięknych budynków Gaudiego, Katedry Barcelońskiej (nie Sagrady Familii) czy wzdłuż placów pełnych palm i śródziemnomorskiej roślinności. Minęliśmy także kolumnę Krzysztofa Kolumba, który właśnie z Hiszpanii wypłynął do Ameryki, nie zamierzając nawet tam dopływać. Wędrówkę zakończyliśmy w porcie, gdzie podziwialiśmy wielkie luksusowe jachty. Potem powrót do hotelu w Igualadzie. Po powrocie do pokojów padliśmy – byliśmy bardzo zmęczeni. To był wspaniały dzień poprzedzający tydzień pełen erasmusowych wrażeń!!! Wieczorem dojechali koledzy i koleżanki z Grecji, Litwy i Włoch.


    Dzień drugi – relacja Helenki
    Pobudka! Dzisiaj dzień, w którym po raz pierwszy zobaczymy szkołę w Odenie. Nic dziwnego, że byłam bardzo podekscytowana.
    Z hotelu jechaliśmy autokarem około 10 minut. Przyglądałam się widokom za oknem, więc czas mi bardzo szybko minął. Gdy zbliżaliśmy się do celu, z zewnątrz zaczęły docierać do nas głośne dźwięki. Zaciekawiona wyszłam szybko z pojazdu i zauważyłam orkiestrę, która witała nas muzyką! Czułam się troszkę speszona, a zarazem bardzo szczęśliwa, bo to był znak, że gospodarze traktują nas szczególnie. Kapela nagle zaczęła się kierować w stronę wejścia do szkoły, my oczywiście poszliśmy za nią. Muzycy pokierowali nas do małej sali, w której był posiłek i torby z prezentami w środku! Dostaliśmy też przywieszki z naszymi imionami (czułam się jak VIP!).
    Kolejna atrakcja czekała na nas na boisku. Było tam oficjalne powitanie. Hiszpanie w wieku od przedszkolnego do licealnego tańczyli tradycyjne tańce hiszpańskie, katalońskie i takie, które są typowe tylko dla miasta Odena.
    Gdy wróciliśmy do  budynku, poczęstowano nas regionalnym przysmakiem – przepysznym chlebem z cukrem upieczonym w kształt okręgu (zauważyłam, że ten chleb wykorzystany był jako rekwizyt w jednym z tańców).
    Następnie mieliśmy czas wolny i okazję, by się zintegrować. Wyszliśmy na boisko. Tobiasz znalazł szyszkę i zaczął nią kopać. Właśnie w ten sposób rozpoczął się wielki mecz leśną piłką. Cała hiszpańska szkoła zbiegła się, żeby zobaczyć rozgrywkę i kibicować. Mieliśmy przy tym dużo zabawy i staliśmy się atrakcją, łamiąc pierwsze lody i bariery poznawania się wzajemnie!
    Następnie jedna z hiszpańskich nauczycielek oprowadziła nas po szkole. Co mnie zaskoczyło? Uczniowie mają tam własny ogródek i hodują kury!
    Podczas kolejnego czasu wolnego poznałam wielu kolegów i wiele koleżanek z różnych krajów. Razem z Lilą poznałyśmy dwie dziewczyny w naszym wieku. Opowiedziały nam o różnych ciekawych rzeczach, które można spotkać w Hiszpanii. Nauczyłam się kilku słów hiszpańskich, litewskich i greckich.
    Ostatnim punktem programu tego dnia były prezentacje krajów, z których są Erasmusowcy. Największe wrażenie zrobiła na mnie prezentacja Hiszpanów, którzy zadbali o scenografię i kostiumy (właśnie jem lizaka, którego razem z Lillą zdobyłyśmy na prezentacji grupy hiszpańskiej). Projekty przygotowane przez inne grupy też były cudowne. My mieliśmy prezentować się jako drudzy. Przyznam, że bardzo się stresowałam. Niepotrzebnie, prezentacja i kahoot wyszły nam (chyba?)wyśmienicie.  Ten dzień wyjątkowo się udał i super się bawiłam! Bardzo polubiłam szkołę w Odenie, chciałabym ją jeszcze kiedyś odwiedzić!


    Dzień trzeci – relacja Lilki

    We wtorek rano pojechaliśmy autokarem na górę Montserrat, po drodze towarzyszyły nam piękne widoki. W oddali było widać ośnieżone monumentalne Pireneje. Góra Montserrat to miejsce bardzo ciekawe, ponieważ składa się ze skał połączonych naturalnym cementem z piasku i gliny. Góra wyglądała jakby ktoś ją usypał. Po przybyciu odwiedziliśmy również klasztor, w którym przebywa 80 mnichów. Poświęcają oni swoje życie na modlitwę i przyjmowanie pielgrzymów z całego świata. Około południa poszliśmy do muzeum Montserrat, gdzie podziwialiśmy 1300 dzieł różnych twórców – światowej sławy malarzy i rzeźbiarzy, z jednym z nich kupiłam pamiątkę dla mamy 🙂 Po zwiedzeniu muzeum udaliśmy się z powrotem do klasztoru, gdzie wysłuchaliśmy krótkiego koncertu znanego chóru chłopięcego. Bardzo mi się podobało i występ mógłby trwać dłużej. Wieczorem już w naszej miejscowości Odena wybraliśmy się jeszcze do muzeum skóry, gdzie zrobiliśmy przywieszki do kluczy, a potem mieliśmy okazje poznać tajniki wyrobu skóry w dawnych czasach. Po dniu pełnym wrażeń zjedliśmy pyszną kolację i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Bardzo podobał mi się ten dzień, szczególnie widok podczas podroży 🙂


    Dzień czwarty – relacja Gucia

    Rano po śniadaniu ruszyliśmy do Barcelony. Przejeżdżaliśmy  autokarem przez ulicę, która przechodzi przez całe miasto. Na niej ujrzeliśmy wiele budynków i ornamentów stworzonych przez samego Antonio Gaudiego. Później zatrzymaliśmy się, aby obejrzeć świątynię Sagrada Familia, niestety tylko od zewnątrz, ale i tak zrobiła na nas ogromne wrażenie, naprawdę była wielka i monumentalna. No i cały czas w budowie od 19 marca 1882!!! Następnie pojechaliśmy na koncert narodowej muzyki katalońskiej, gdzie posłuchaliśmy flamenco i obejrzeliśmy pokaz tańca. Flamenco bardzo pozytywnie mnie ujęło swoją dynamiką, było to bardzo ciekawe przeżycie. Po koncercie poszliśmy do muzeum Pablo Picassa. Tam, zagraliśmy w intrygującą grę, w której chodziło o to, aby znaleźć i narysować dany obraz który był opisany na kartkach po angielsku. To była naprawdę świetna zabawa, musieliśmy ze sobą współpracować. Po tych przeżyciach odpoczęliśmy kupując sobie lody i gofry. Po odpoczynku ruszyliśmy ulicą, która była pełna gołębi, a nazywa się La Rambla. Co ciekawie, słowo La Rambla oznacza po hiszpańsku – spacerować, a sama ulica jest wybudowana na dawnej rzece. Pod koniec dnia zwiedziliśmy portową część miasta i  molo, gdzie były niezwykle piękne widoki. I na koniec, zmęczeni lecz szczęśliwi pojechaliśmy autokarem z powrotem do hotelu.

     


    Dzień piąty – relacja Wiktora

    Cały czwartek spędziliśmy w małym , sennym miasteczku Odena, w którym mieści się szkoła naszych hiszpańskich gospodarzy. Odwiedziliśmy  hiszpańską szkołę w której rozdano nam  mapę miejscowości z podpunktami do zwiedzenia. Pierwszym podpunktem była biblioteka miejska,  drugim – miejsce gdzie wydobywano i wypalano gips, trzecim podpunktem były ruiny zamku,  czwartym natomiast  stary kościółek. Przy każdym punkcie  do zwiedzenia czekali na nas nasi hiszpańscy koledzy, którzy opowiadali ciekawe historie związane z tymi  miejscami. Po powrocie do szkoły mieliśmy warsztaty na których robiliśmy wieże z gliny, gipsowo-roślinne kompozycje, tańczyliśmy flamenco i składaliśmy papierowe kościółki. Między poszczególnymi zajęciami  graliśmy z Grekami i Hiszpanami w piłkę nożną. Podano nam również obiad w szkolnej stołówce. Kucharze przynieśli  wielką patelnię z owocami morza i ryżem – to tradycyjna paella.

    Wieczorem mieliśmy czas wolny aż do kolacji na której były smaczne kanapki i jeszcze przyniesiono ciasto ziemniaczane, którego nigdy wcześniej nie jadłem.

    Byłem zauroczony tak mile spędzonym czasem, który na długo zostanie w mojej pamięci.


    Dzień szósty – relacja Oli
    Dzień rozpoczęliśmy (jak zwykle) od pysznego śniadania. Gdy skończyliśmy jedzenie i poszliśmy po plecaki do pokojów, wsiedliśmy do autokaru razem z naszymi kolegami z innych krajów. Jechaliśmy do Sitges. Jest to stara rybacka wioska, która jest teraz bardzo popularnym miasteczkiem wśród Turystów. Podczas jazdy widzieliśmy z okien pojazdu piękne katalońskie widoki. Kiedy podróż dobiegła końca, wysiedliśmy na parkingu, aby następnie udać się w stronę morza. Było ciepło i słonecznie. Przy plaży znajduje się muzeum Gaudiego, które było kiedyś jego mieszkaniem. Zobaczyliśmy pierwszą część muzeum, gdzie pokazano nam różne rodzaje mozajek Gaudiego i progres jaki poczynił przez całą swoją karierę. Następnie mogliśmy spróbować zrobić własne mozaiki. Świetnie się przy tym bawiliśmy. Mogliśmy dać upust naszej wyobraźni. Potem poszliśmy zwiedzić mieszkanie Gaudiego. Bardzo mi się podobało. Po przygodach w muzeum poszliśmy do restauracji na obiad. Dostaliśmy smaczny trzydaniowy posiłek. Najedzeni obiadem postanowiliśmy pójść na plażę, gdzie mogliśmy trochę odpocząć i pomoczyć nogi w wodzie. Znaleźliśmy ogromne, śliczne muszelki. Morze wyglądało cudownie. Nasz czas w Sitges się (niestety) kończył. Musieliśmy wyjechać z tej klimatycznej miejscowości. Wsiedliśmy do autokaru, w którym całą drogę nasi koledzy śpiewali piosenki. Po odpoczynku w hotelu poszliśmy na pożegnalną kolację. Spodziewałam się, że będą to wzruszające chwile. Jednak to wzruszenie połączyło się z bardzo radosną atmosferą. Śpiewając utwór Hasta Maniana wprowadziliśmy śpiewająco-taneczny nastrój. Śmiechom i zabawom nie było końca. Spotkanie trwało około trzy godziny, ale strasznie szybko minęło. Wróciliśmy do hotelu szczęśliwi, najedzeni i trochę śpiący, lecz musieliśmy się jeszcze spakować.


    Dzień siódmy – relacja Nadii

    Obudziliśmy się o 8:15. Wstaliśmy zaczęliśmy się ubierać, myć i kończyć pakowanie walizek. Zeszliśmy na śniadanie, po posiłku pani dała nam nasze wieże, które ulepiliśmy z gipsu poprzedniego dnia. Kiedy wszyscy byli już gotowi do wyjścia, poszliśmy do recepcji oddać klucze. Gdy wyszliśmy z hotelu czekał na nas autokar. Droga do Barcelony trwała mniej więcej 45min. Gdy dotarliśmy do celu szukaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy oddać na przechowanie nasze walizki. Mieliśmy przed sobą ostatni dzień w Barcelonie.
    Na początku spacerowaliśmy leniwie po głównej ulicy, potem poszliśmy do kawiarenki. Zrobiliśmy drobne zakupy, głównie pamiątki dla naszych rodzin. Po godzinie chodzenia ruszyliśmy do dawnej areny która teraz jest centrum handlowym. Z ostatniego piętra tej areny obserwowaliśmy widoki i szukaliśmy restauracji w której moglibyśmy zjeść lunch. Zamówiliśmy tutejsze specjały, były bardzo smaczne. Po skończonym posiłku zwiedzaliśmy jeszcze centrum handlowe. Potem wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas prosto na lotnisko. Czekaliśmy 2 godziny żeby wejść na pokład samolotu. Przez Polskę i tę część Europy akurat przetaczały się ogromne wichury, mieliśmy więc obawy, czy wylądujemy w Krakowie. Nie dość, że wylądowaliśmy, to jeszcze lot był pół godziny krótszy, gdyż, jak poinformował pilot, pomagał nam wiatr .


    Opinie rodziców

    Rodzice Tobiasza

    Realizowany przez szkołę projekt Music Unites. Arts Inspires uważamy za rewelacyjne przedsięwzięcie. Zdajemy sobie sprawę, jak wiele wysiłku kosztowało stworzenie tego programu, dlatego dziękujemy p. Dominice Paprockiej-Lenarczyk i p. Agnieszce Feliniak za chęć, poświęcony czas i wiarę w realizację projektu mimo pandemii. Erasmus+ kojarzony jest przede wszystkim z mobilnością środowiska akademickiego. Tymczasem stworzony projekt pokazał, jakie możliwości daje dzieciakom. A są one ogromne – poznanie rówieśników z innych krajów, ciekawych miejsc, poznawanie europejskiej historii, warsztaty kulturowe etc. Lista korzyści jest długa. A minus tylko jeden – szkoda, że mobilność syna już za nami;) Mamy jednak nadzieję, że to pierwszy, lecz nie ostatni jego udział w wymianie.
    Mama Heleny

    Mimo że postanowiłam wystrzegać się banałów, zacznę od powszechnej tezy, że podróże kształcą, a najskuteczniejsza lekcja to taka, która staje się radosnym doświadczeniem i przygodą. Katalońska eskapada w ramach programu Erasmus+ idealnie wpisuje się w tę maksymę.
    Niebanalny, intensywny, a przede wszystkim wartościowy program, pozwolił doświadczyć odmiennej kultury dosłownie wszystkimi zmysłami, poznać tradycję, historię i codzienne życie europejskich sąsiadów. Kontakt z rówieśnikami z różnych krajów był praktycznym sprawdzianem kompetencji językowych, umiejętności współpracy, poszukiwania łączących podobieństw i intrygujących różnic. Zajęcia warsztatowe wymagały kreatywności, równocześnie wykorzystując artystyczne pasje uczestników programu.
    Z przyjemnością śledziliśmy spontaniczną fotorelację w mediach społecznościowych, z niecierpliwością czekaliśmy na pełne radości i emocji telefony dzieci, które na bieżąco dzieliły się wrażeniami. Teraz nadal słuchamy hiszpańskich ciekawostek i towarzyskich, międzykulturowych plotek. Udział w programie nie zamknął się zatem w tygodniowym pobycie w Hiszpanii. Córka żyje nim nadal, żyła wcześniej – przygotowując się do wyjazdu, myśląc o prezentacji własnego kraju i miasta, które mogłoby zafrapować obcokrajowców.
    Chciałam pogratulować autorkom programu fantastycznego pomysłu oraz wysiłku i  determinacji, by go – mimo obiektywnych przeszkód – zrealizować. Przede wszystkim pragnę jednak podziękować za opiekę nad naszymi dziećmi, cierpliwość, zaangażowanie i wyrwanie zmęczonych zdalnym nauczaniem nastolatków z pandemicznego marazmu.
    Czy program miał słabe punkty? No chyba tylko taki, że nasze dzieciaki nabiorą większego apetytu na kształcące podróże i wysoką jakość oferty edukacyjnej. A to już będzie wyzwanie dla nas – dorosłych.

    Rodzice Oli

    12 lutego w pierwszym dniu ferii zimowych siódemka naszych dzieci wyleciała w ramach programu Erasmus + do Hiszpanii. Wbrew temu, ze przez świat przechodziła właśnie kolejna fala covid-19, przepisy dotyczące przemieszczania się w ramach UE ulegały ciągłym modyfikacjom wyjazd przebiegł wzorowo. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem organizacji przygotowań przed wyjazdem, a przede wszystkim tego jak wspaniale wypełniony czas miała grupa w czasie pobytu w Hiszpanii. Każdego dnia stęsknieni rodzice dostawali porcję zdjęć dokumentujących przebieg dnia.
    W czasie wyjazdu dzieci miały okazję zaprzyjaźnić się ze swoimi rówieśnikami z innych krajów, z czego bardzo ochoczo korzystały.
    Wyjazd był fantastyczną przygodą. Zorganizowany był na 200%. W czasie 7 dniowego pobytu działo się tyle, ze atrakcji wystarczyłoby na znacznie dłużej. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym opiekunom Pani Dominice Lenarczyk-Paprockiej, Pani Agnieszce Feliniak i Panu Pawłowi Stępnikowi za przygotowanie wyjazdu w ramach programu Erasmus+. Bardzo dziękujemy za odrobinę słońca w czasie wietrznej zimy.
    Mama Wiktora

     

    Wyjazd mojego syna z rówieśnikami do Hiszpanii, to nie tylko wspaniała przygoda i możliwość zdobycia nowych doświadczeń ale również sprawdzenie samego siebie.

    Trwająca pandemia i liczne ograniczenia często uniemożliwiają naszym dzieciom spędzać ze sobą wolny czas dlatego też projekt między innymi umożliwił im lepiej poznać się, zintegrować i zawrzeć nowe znajomości.

    Z przyjemnością razem z mężem obserwowaliśmy, z jaką radością a jednocześnie niepewnością Wiktor szykował się i odliczał dni do wyjazdu. Jak się później okazało był on piękną i niepowtarzalną przygodą. Program, który został zaplanowany dla grupy był strzałem w dziesiątkę. Dzieci nie miały czasu na nudę. Zwiedzały, bawiły się i poznawały kulturę i zwyczaje innego kraju europejskiego.

    Przez cały tydzień ja i moi najbliżsi obserwowali relację opiekunów na WhatsAppie.

    Opiekunowie udowodnili, że nawet w trudnych i wyjątkowych czasach można przeżyć przygodę z muzyką i sztuką

    Dziękuje pani Dominice i Agnieszce oraz panu Pawłowi za stworzenie miłej atmosfery przepełnionej życzliwością i pełnej troski o nasze dzieci. Dziękuje również za perfekcyjną organizację wyjazdu do Hiszpanii. 😊