• (+42) 684 63 84, 681 15 68/69
  • sekretariat@muzyczna-sosnowa.pl
  • ul. Sosnowa 9, Łódź 93-102
  • logo

    Music Unites, Art Inspires (Muzyka łączy, Sztuka inspiruje)

    Z przyjemnością informujemy, że szkoła nasza jest autorem i koordynatorem projektu w ramach Programu Erasmus + w sektorze Edukacja szkolna – akcja KA229, który został zatwierdzony do realizacji przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji – Narodową Agencję!!!

    Projekt został napisany przez panie Dominikę Lenarczyk-Paprocką i Agnieszkę Feliniak, które będą szkolnymi koordynatorami działań projektowych.

    Projekt Music Unites, Art Inspires zakłada wykorzystanie sztuki jako uniwersalnego języka, będącego kluczem do nawiązywania trwałych międzynarodowych kontaktów, poznawania własnej i europejskiej historii, sięgania do tradycji i dziedzictwa kulturowego partnerów projektu: Polski, Włoch, Hiszpanii, Grecji i Litwy.

    Inspiracją do działań twórczych będzie szeroko rozumiana sztuka, z muzyką, jako motywem przewodnim, która poprzez literaturę, malarstwo, fotografię przybliży historię naszych partnerskich ojczyzn.

    Projekt skierowany jest do uczniów w wieku 11 – 15 lat oraz nauczycieli różnych specjalności. Te dwie grupy będą aktywnie realizować działania projektowe, zarówno podczas mobilności (wymian międzyszkolnych, pobytów w krajach beneficjentów ) jak i w trakcie trwania całego projektu. W te działania włączać chcemy także rodziców, inne szkoły oraz instytucje lokalne.

    Projekt realizowany będzie przez dwa lata 2019 – 2021. Zaplanowane są wyjazdy do każdego z partnerskich krajów trwające 5 dni (z podróżą łącznie 7 dni ) dla 5 – 6 uczniów i 2- 3 nauczycieli . Podsumowaniem projektu będzie wydarzenie podczas mobilności w Polsce, przedstawiające wypracowane i zdobyte umiejętności muzyczne (taniec, śpiew, gra na instrumentach ) oraz działania inspirowane sztuką (prace plastyczne, wizualizacje, scenografia ) oraz literaturą (teksty, opowiadania, wiersze ).

    We wszystkich krajach “przewodnikami” będą artyści, który przybliżą kulturę danego narodu i staną się inspiracją do określonych działań twórczych.

    • Polska: Fryderyk Chopin – pianista, kompozytor; Jacek Malczewski – malarz.
    • Hiszpania: Pablo Picasso – malarz; Gaudi – architekt.
    • Włochy: Carlo Levi, -pisarz; Giuseppe De Nittis – malarz.
    • Grecja: Manos Hadjidakis – kompozytor; Homer – poeta.
    • Litwa: Mikalojus Konstantinas Čiurlionis – malarz i kompozytor.

     

    Podczas mobilności uczniowie uczestniczyć będą w warsztatach muzycznych, plastycznych i literackich. Tworzyć będą wystawy, prace plastyczne, wizualizacje komputerowe i przedstawienia. Uczestniczyć będą w wydarzeniach kulturalnych oraz zwiedzać muzea.

    Ponieważ językiem projektowym będzie język angielski uczniowie będą mogli nawiązywać międzynarodowe kontakty i tym samym rozwijać kompetencje językowe.

    Na przykładzie wybranych artystów chcemy pokazać młodym ludziom wartość sztuki i zaprezentować narzędzia zachęcające ich do bycia twórcami i odbiorcami, którzy w przyszłości kreować będą to, co nazywamy dziedzictwem kulturowym.

    Regulamin rekrutacji (plik PDF)  —>> pobierz teraz



    Relacja z mobilności na Litwie w ramach programu Erasmus+

    Wspomnienia z Litwy     flaga_polski    flga_litwy

    Relacje uczniów

          Dzień 1

    Dzisiejszy dzień rozpoczęty został przywitaniem nas w litewskiej szkole w  małej miejscowości Kūlupėnai. Ugoszczono nas tradycyjnym chlebem oraz solą, a następnie zaproszono nas do obejrzenia występów artystycznych uczniów szkoły. Pokazane zostały nam tańce ludowe przerywane występami pianistów, oraz tańce rozrywkowe. Na koniec została odśpiewana pieśń w hołdzie Ukrainie. Potem wszystkie grupy przedstawiły się. My zrobiliśmy to za pomocą rymów. Po krótkiej przerwie zaczęto nas w grupach o mieszanej narodowości uczyć podstawowej konwersacji po litewsku, oraz łamacza językowego. Potem przeszliśmy do zajęć na temat Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa- litewskiego malarza i kompozytora. Poznaliśmy życiorys artysty, oglądaliśmy jego obrazy. Mieliśmy także za zadanie rozpoznać, czy puszczony nam utwór miał tytuł kompozytora miał tytuł Las czy Morze. Ostatnim zadaniem  było stworzenie obrazów  inspirowanych twórczością Čiurlionisa. Następnie udaliśmy się na tradycyjny litewski obiad, gdzie miłym zaskoczeniem były serwetki ułożone w kwiaty w kolorach flag naszych państw na każdym stole. Zakochaliśmy się też w litewskim chlebie. Po obiedzie przemieściliśmy się do Kretingi, gdzie razem z ciekawym przewodnikiem zwiedziliśmy Klasztor Najświętszej Marii Panny, który w swojej historii zawierał dużo polskich akcentów. Zobaczyliśmy ślady po napadzie szwedzkim, oraz groby polskiej rodziny, która kiedyś opiekowała się miastem, a przepełnione żartami przewodnika zwiedzanie  zakończyliśmy wspinając się na szczyt dzwonnicy, z której mieliśmy piękny widok na całe miasto. Po powrocie do hotelu zjedliśmy kolację i poszliśmy nad morze. Na koniec dnia zintegrowaliśmy się z naszymi nowymi przyjaciółmi z Hiszpanii za pomocą gier, oraz tańca.

    Zosia

     

         Dzień 2

    Budzik zadzwonił tradycyjnie o 7:30. Wstałem i wyszykowałem się dość szybko, ponieważ nie mogłem doczekać się zbliżających atrakcji. Jak co dzień, zszedłem do hotelowej restauracji na śniadanie. Był szwedzki stół. Wybrałem sobie dwa jajka sadzone i trzy naleśniczki. Były po prostu rewelacyjne! Później wróciłem do pokoju, spakowałem prowiant do plecaka i byłem gotowy na wycieczkę. Wyruszyliśmy autobusem do siedziby burmistrza Kretyngi. Zostaliśmy uroczyście przywitani przez jego doradcę, dlatego poczuliśmy się dosyć ważnymi gośćmi. Zadawaliśmy mu różne pytania, m.in. Jakie są obowiązki burmistrza i czy lubi wykonywać swój zawód? Następnie pojechaliśmy do Kłajpedy, gdzie uczestniczyliśmy w warsztatach związanych z rzeźbą i z malarstwem. Ja trafiłem do grupy rzeźbiarskiej. Najpierw mieliśmy za zadanie znaleźć rzeźby, które znajdowały się na obrazkach. Następnie wyklejaliśmy kształty, z których potem tworzyliśmy filmiki. To była świetna zabawa! Po aktywnościach udaliśmy się do restauracji. Zjedliśmy zniewalająco dobrą zupę i wspaniałe kotleciki z piure. Na koniec poprawiliśmy panna cottą. Po obiedzie podjechaliśmy do Połągi. Poszliśmy spacerkiem do lokalnego muzeum bursztynu. Okazało się, że Litwa słynie z ogromnych zasobów tego surowca. Dowiedzieliśmy się o sposobach sprawdzania, czy bursztyn faktycznie jest prawdziwy. Żeby się o tym przekonać, wystarczy włożyć go do słonej wody i jeśli będzie się unosił, jest to bursztyn. Było to naprawdę fascynujące doświadczenie! Później wróciliśmy do hotelu i zjedliśmy kolację. Po obfitym posiłku, wszyscy mieliśmy ochotę na trochę ruchu.  Połąga to litewski kurort więc nie mogliśmy sobie odmówić wieczornego spaceru brzegiem morza. Czuliśmy się jak na wakacjach. Słońce, lekki wiaterek – po prostu bajka! Część osób wchodziła nawet do morza! Dla mnie jednak Bałtyk o tej porze roku jest zdecydowanie zbyt zimny. Po sesji zdjęciowej na piasku wróciliśmy w do hotelu. Chcieliśmy trochę odpocząć w swoich pokojach, ale kiedy zobaczyliśmy Hiszpanów i Włochów grających w Uno, szybko zmieniliśmy plany. W końcu nie codziennie mamy okazję,  na taką międzynarodową integrację. Bawiliśmy się znakomicie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się,  a nawet tańczyliśmy, a to wszystko do późnego wieczora. W końcu poczułem się strasznie zmęczony. Szkoda było, kłaść się spać, ale wiedziałem, że muszę odpocząć przed kolejnym dniem pełnym wrażeń. Usnąłem w mgnieniu oka.

    Wojtek

     

          Dzień 3

    Dzisiejszy dzień rozpoczął się dosyć wczesną pobudką, która była około godziny siódmej. Następnie zjedliśmy śniadanie i skierowaliśmy się do autokaru. W trakcie podróży trzeba było przepłynąć promem z miejscowości Kłajpeda. Autokar wjechał na prom, a po chwili byliśmy już po drugiej stronie Kurisches Haff. I tak oto trafiliśmy do regionu Nidy. Sama mierzeja jest całkiem spora, ma dużo punktów widokowych, z których widać przepiękne krajobrazy! Jak już dojechaliśmy na miejsce, spotkaliśmy przewodniczkę, która oprowadzała nas cały dzień. Najpierw poszliśmy do nieżywego lasu, który upodobały sobie kormorany i swoimi odchodami spowodowały obumarcie drzew. Tam też Pani, która nas oprowadzała, opowiadała  nam o historii tego miejsca. Następnie dojechaliśmy do celu naszej podróży, uroczego miasteczka- Nida. Tam tez obejrzeliśmy stary cmentarz i dowiedzieliśmy się, że po nagrobku zmarłego, można było poznać rodzinę. Następnie poszliśmy do muzeum bursztynu, w którym dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o tzw. złocie Litwy, dorośli nawet dostali po kieliszku nalewki bursztynowej. Ponieważ region Nidy słynie z połowu ryb, na obiad zjedliśmy pyszne danie przygotowane właśnie z ryby. Chcieliśmy też pograć na pianinie, ale okazało się, że było rozstrojone. Po obiedzie poszliśmy na krótki, ale bardzo przyjemny spacer malowniczymi uliczkami Nidy. Kiedy weszliśmy do autokaru,  rozdaliśmy wszystkim polskie cukierki z okazji moich imienin. Naszym następnym przystankiem było wzgórze czarownic na które się wspinaliśmy. W między czasie, słuchaliśmy wiele opowieści i legend. I tak po tej długiej podróży, wróciliśmy do hotelu. W wolnym czasie śpiewaliśmy oraz spędzaliśmy miło czas. Zjedliśmy kolacje a następnie spędziliśmy wolną chwile z przyjaciółmi z Włoch i Hiszpanii.

    Magda

     

         Dzień 4

    Dzień zaczęliśmy, niezbyt zaplanowaną, bo nikt nie nastawił budzika, pobudką o 7:47.
    Szybko zebraliśmy się na śniadanie, i pobiegliśmy do autokaru.
    Naszą podróż rozpoczęła wizyta w szkole w Palandze, w której obchodziliśmy dzień muzyki, każdy kraj zaprezentował swoją tradycyjną pieśń, przed którą trzeba było przedstawić jej historię i pochodzenie, przed występem wysłuchaliśmy koncertu szkoły muzycznej. Litwinom, Włochom, Hiszpanom i Grekom zaprezentowaliśmy pieśń Prząśniczka napisaną przez S. Moniuszkę.
    Następnie wybraliśmy się na obiad, po którym pojechaliśmy do pałacu Mikołaja Kleofasa i Marii Ogińskich oglądaliśmy w nim wiele pięknych wystaw sztuki.
    Na pianinie na którym grał sam Ogiński, Miłosz zagrał Sonatę Clementiego.
    Następnie nasza przewodniczka zaprowadziła nas do pomieszczenia, gdzie wypełnialiśmy silikonowe formy gipsem, po czym pomogliśmy pani posprzątać salę.
    Po zakończonej wycieczce wróciliśmy do hotelu, w którym powitała nas syta kolacja.
    Dzień zakończyliśmy integrowaniem się z naszymi przyjaciółmi z Hiszpanii i Włoch.

    Franciszek

     

         Dzień 5

    Śniadanie zjedliśmy skromne, będąc wciąż pełni po posiłku z poprzedniego dnia. Wyszykowaliśmy się i wyjechaliśmy o 9 do Muzeum Morskiego, Akwarium i Delfinarium w Kłajpedzie. Poszliśmy najpierw do tamtejszego muzeum gdzie obejrzeliśmy największy w Europie zbiór muszli, różne wypchane zwierzęta morskie (np. żółwie i czaszkę kaszalota spermacetowego, który osiąga długość nawet do 20m i jest największym mięsożercą na świecie). Wokół głównego budynku są baseny, w których podziwialiśmy foki, lwy oraz pingwinki Humboldta. Przespacerowaliśmy się także podwodnym tunelem, a nad naszymi głowami pływały olbrzymie jesiotry. O 12 poszliśmy na pokaz delfinów i lwów morskich, na którym lwy morskie robiły sztuczki w wodzie jak i na lądzie, śpiewały, a delfiny pływały z ludźmi, skakały, rzucały piłkę a jeden z nich nawet malował! Po powrocie do hotelu zjedliśmy smaczny obiad i poszliśmy na szybki spacer po okolicy, po czym zaczęliśmy się szykować na pożegnalną imprezę. Pojechaliśmy do szkoły i o 18:30 zaczęła się oficjalna część pożegnania, czyli wręczanie dyplomów i pamiątek. Mówiliśmy też słówko o tym, jak spędziliśmy czas na Litwie. Razem z Alą i Madzią, wyszykowane na taniec, straciłyśmy nadzieję na przydatność naszych sukienek, kiedy zespół ludowy zaczął grać swoje piosenki. Jednak chwilę później Pani Dyrektor szkoły litewskiej zaczęła nas uczyć tamtejszych tańców w akompaniamencie muzyki ludowej na żywo. Kiedy każdy zgłodniał, poszliśmy na kolację – posiłek składający się w większości z lokalnych dań. Po kolacji pozwolono nam skorzystać z komputera i głośników, więc zaczęliśmy puszczać naszą muzykę. Tańczyliśmy macarenę, hiszpańskie Saturday Night, belgijkę, a znalazły się nawet włoskie połamańce nóg. Były również przeboje Queenu czy Britney Spears. W trakcie tańca można było tort specjalnie przygotowany na Erasmusa.
    W pewnym momencie musieli wyjechać Grecy i Włosi. Pożegnaliśmy ich ze smutkiem i wzięliśmy oczywiście numery. telefonów. Po godzinie przyszedł czas na pożegnanie z Litwinami i wraz z Hiszpanami pojechaliśmy do hotelu. Poszliśmy do pokoju oglądać serial, a po kilkunastu minutach przyszli do nas Hiszpanie, chcący się pożegnać. Szkoda, że ta podróż już się skończyła, ale mam wspomnienia z cudownymi osobami i nadzieję na ponowne spotkanie z nimi.

    Amelka

     

         Dzień 6

    To był dzień pożegnań. Żegnaliśmy kolejno Włochów, Hiszpanów i Greków. Ponieważ samolot do Polski mieliśmy dopiero o godz.23.50 cały dodatkowy dzień spędziliśmy w uroczej Palandze. Mieliśmy czas na spacer nadmorskim bulwarem podczas , którego były oczywiście lody i litewskie gofry, spacer po  molo i ostatnie spojrzenie na Morze Bałtyckie.

                                                              Opinie Rodziców

    Pierwotnie wyjazd w ramach programu Erasmus traktowaliśmy jako pewnego rodzaju wycieczkę szkolną, odskocznię od codzienności życia szkolnego córki.
    Szybko zweryfikowaliśmy nasze podejście patrząc na zaangażowanie Pań organizujących powyższe przedsięwzięcie. Przygotowanie do wyjazdu oraz sam pobyt w Palandze przebiegły bez żadnych zakłóceń i jakichkolwiek problemów, co niewątpliwie świadczy o profesjonalnym podejściu Pani Dominiki Paprockiej oraz Pani Agnieszki Feliniak.
    Sam pobyt pozwolił córce uzyskać nowe doświadczenia, lepiej poznać siebie, swoje możliwości oraz dostosować sposób funkcjonowania w obcym miejscu i w innej kulturze.
    Dał także możliwość spotkania nowych ludzi, stworzył możliwości wspaniałej zabawy z rówieśnikami z innych krajów oraz zobaczenia wielu pięknych i ciekawych miejsc.
    Pobyt w Palandze pozwolił na osobisty kontakt i umocnienie relacji przyjacielskich z koleżanką, z którą – ze względu na ograniczenia epidemiologiczne – utrzymywała wcześniej jedynie kontakty korespondencyjne.
    Udział córki w programie Erasmus+ był naszym zdaniem dobrym posunięciem, ponieważ stworzył okazję zobaczenia jak żyje się w innym państwie, poznania przynajmniej pobieżnie kultury Litwy, rozwinął także umiejętności praktycznego zastosowania języka angielskiego co, naszym zdaniem sprawiło, że jest bardziej odpowiedzialną i samodzielną osobą niż przed wyjazdem.

    Szczególne słowa uznania składamy Wam drogie Panie za opiekę podczas przygotowań oraz samego wyjazdu nad grupą, nie tylko nastolatków, ale także ich rodziców.

    Izabela i Mirosław Niedźwieccy

     

    Serdecznie dziękujemy organizatorom i opiekunom z OSM I i II w Łodzi oraz szkole na Litwie wspaniałego wyjazdu, w którym uczestniczył nasz syn Miłosz Przycki.
    Jesteśmy bardzo zadowoleni, że mógł zobaczyć ciekawe miejsca, zawrzeć nowe znajomości z rówieśnikami z innych krajów. To była także okazja, by  szlifować język angielski.
    Każdy dzień był ekscytujący w nowe doznania i wyzwania.
    Ciekawe wydarzenia oraz liczne wycieczki sprawiły, że te wspomnienia zostaną z nim na zawsze.
    Teraz już wiemy także i my, że Litwa to nie najpopularniejszy kierunek wakacyjnych wyjazdów ale  warty odwiedzenia. Piękne krajobrazy, interesujące miejsca i mili ludzie. Wyjazd syna sprawił, że i my chcielibyśmy zobaczyć Litwę.
    Doceniamy jak niezwykle ważne, ciekawe i  uczące są takie wyjazdy, z pewnością chcielibyśmy aby jeszcze  mógł wziąć udział w podobnych projektach ,zaznać takiej    przygody i zdobyć ciekawe doświadczenia.

    Joanna i Maciej Przyccy.

     

    Wojtek miał tę możliwość, aby uczestniczyć w dwóch wyjazdach realizowanych w ramach programu Erasmus +. W związku z tym, mieliśmy okazję porównać organizację i przebieg wypraw do Włoch i na Litwę. Początkowo wydawało nam się, że podróż na wschód Europy, nie będzie tak atrakcyjna jak słoneczna Italia, jednak szybko zmieniliśmy zdanie. Okazało się, że słowiańska gościnność, nieprawdopodobnie ujęła naszego syna, a zorganizowane wycieczki były bardzo ekscytujące. Mierzeja Kurońska, Nida, Wzgórze Czarownic, Delfinarium w Kłajpedzie, to tylko część atrakcji. Dodatkową niespodzianką była miejscowość w której mieszkali. Połąga, to jeden z najbardziej znanych litewskich kurortów więc przez kilka dni mogli poczuć się jak na wakacjach. No i oczywiście jedzenie. Wojtek, jako zwolennik tradycyjnej kuchni, nie mógł się nachwalić serwowanych im posiłków.
    Jeżeli chodzi o przebieg pobytu, to po raz kolejny – bez zarzutu. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Sympatyczna atmosfera, codzienne fotorelacje, możliwość stałego kontaktu z Paniami sprawiły, że ze spokojem cieszyliśmy się i obserwowaliśmy każdy dzień spędzony na Litwie.

    Rodzice Wojtka

     

    Dziękuję za organizację 7 wspaniałych dni w wymianie uczniów na Litwie. Wyjazd mojego syna Franka z rówieśnikami to była wspaniała przygoda i możliwość zdobycia pierwszych międzynarodowych doświadczeń! Wyjazdy był ogromną dawką wrażeń w krótkim czasie oraz szansą na nawiązanie nowych znajomości, nauką odpowiedzialności, samodzielności, łatwości nawiązywania kontaktów, czy otwartości na inne kultury. Z wielką ekscytacją i przyjemnością razem z mężem obserwowaliśmy relację z wyjazdu jaką codziennie przygotowywały dla rodziców Panie Dominika i Olga. Nie było czasu na nudę. Dni wypełnione były do ostatniej minuty zwiedzaniem, zabawą oraz poznawaniem ludzi i kultury innego europejskiego kraju – Litwy oraz krajów partnerskich.
    Franek wrócił z wyjazdu przeszczęśliwy i pełen zapału do nauki języków. Po powrocie do domu powiedział: To była najwspanialsza przygoda w moim życiu. Cieszę się, że odważyłem się na ten krok. Gdybym tego nie zrobił żałowałbym do końca życia.. Szczęście wypisane na twarzy naszego dziecka było dla nas potwierdzeniem, że był to udany wyjazd! Mamy nadzieję, że to nie ostatni jego udział w wymianie i na kolejnych etapach szkoły powtórzy się ta przygoda.
    Dziękujemy za zaangażowanie Pani Dominiki i Olgi w program Erasmus +  jesteśmy wdzięczni za pracę włożoną w organizację i możliwość uczestnictwa naszych dzieci w tym programie.
    Monika i Grzegorz Lewandowscy

     

    Projekt Music Unites Art Inspires realizowany w naszej szkole to wspaniały sposób na  poznanie kultur innych krajów europejskich, zrozumienia jej różnorodności, w tym także docenienie wartości kultury naszej Ojczyzny. Podczas wyjazdu uczniowie mogli uczestniczyć w lekcjach szkoły goszczącej, poznali podstawowe zwroty nie tylko w języku litewskim ale także w językach wszystkich krajów uczestniczących w projekcie. Oprócz zwykłego zwiedzania uczniowie mieli zajęcia czy to w Muzeum Bursztynu czy Muzeum Sztuki co pozwoliło na uruchomienie ich kreatywności i wyobraźni. Niewątpliwie ogromną atrakcją był także pokaz w Delfinarium. Cały program pobytu był wspaniale zorganizowany, wypełniony po brzegi, dał naszym uczniom możliwości poznania rówieśników, zawiązania nowych znajomości, sprawdzenia się w nowych dla siebie sytuacjach, stał się motywacją do nauki języków. Ten wyjazd to także poznanie nowej kuchni i nowych smaków. Dowiedziałam się, że chleb litewski jest najlepszy.

    Chodakowska Izabela

    Relacja z mobilności we Włoszech w ramach programu Erasmus+.

    Relacje dzieci i rodziców  – Włochy        flaga_polski         falga_wloch

    Niedziela– relacja Wojtka

    O 8:00 rano usłyszałem dzwoniący telefon. Byłem jeszcze zaspany, ale szybko go odebrałem. Okazało się, że dzwoni Pani Agnieszka. Chciała nas obudzić! Błyskawicznie umyłem zęby, ubrałem się i zszedłem z Tomkiem na śniadanie. Na dole czekały na nas Panie, pijące kawę. Przywitałem się i poszedłem wybrać sobie coś do jedzenia. Zauważyłem wspaniale wyglądającą włoską foccacię i mozzarellę. Bardzo lubię włoską kuchnię i nie zawiodłem się – jedzenie było przepyszne. Po śniadaniu, Panie zaplanowały wyjazd do Bari. Razem z nami mieli pojechać uczestnicy z Hiszpanii. Kiedy wsiedliśmy do autokaru, początkowo nikt nic nie mówił, byliśmy trochę skrępowani. Jednak już po chwili zaczęliśmy śpiewać piosenki, a po kilku minutach, przyłączyli się do nas koledzy zza granicy. Było naprawdę bardzo wesoło! W ten sposób zaczęła się nasza międzynarodowa przyjaźń. Po przyjeździe udaliśmy się do Bazyliki św. Mikołaja. Tam właśnie została pochowana Bona Sforza (królowa Polski)! Bardzo ciekawiło mnie to miejsce, ponieważ jedną z moich pasji jest historia! W międzyczasie napiliśmy się prawdziwej włoskiej kawy, która niewiele różniła się od tej, podawanej w Polsce. Kiedy siedzieliśmy w kawiarni, wpadliśmy na pomysł, żeby zagrać w karty. Naszym nowym kolegom z Hiszpanii spodobał się ten pomysł. Rozegraliśmy dwie partie, a następnie poszliśmy na obiad. Jak Włochy, to musiała być pizza, koniecznie w prawdziwej lokalnej pizzerii. Zamówiłem sobie taką z serem i szynką. Była zrobiona na cieniutkim cieście, mimo to bardzo mi smakowała. Okazało się, że we włoskich restauracjach, do rachunku dołączane jest coperto (obowiązkowy napiwek). Po posiłku, wybraliśmy się na spacer po mieście. Było słonecznie i dosyć ciepło więc na deser zjedliśmy smakowite lody. Idąc, zobaczyliśmy potężny, średniowieczny zamek Castello Normanno-Svevo. Kupiliśmy pamiątki i ruszyliśmy w powrotną drogę do Andrii. Wieczorem  poszliśmy z Paniami do sklepu, można było sobie kupić wodę i przekąski. O 23:00 poszedłem spać. Byłem zmęczony, ale bardzo zadowolony. Nie mogłem doczekać się następnego dnia, kiedy mieliśmy poznać się z Włochami, Grekami i Litwinami.

    Poniedziałek – relacja Kasi

    Noc w hotelu, mimo ze krótka, dała nam czas na regenerację i o 8:30 stawiliśmy się na śniadaniu, na którym po raz pierwszy spotkaliśmy Litwinów i Greków. Przywitaliśmy się tez z Hiszpanami, których poznaliśmy poprzedniego dnia podczas całodniowej wycieczki po Bari.
    Najedzeni, wszyscy ruszyliśmy do pierwszego punktu naszej dzisiejszej podróży czyli szkoły podstawowej. Nieco dłuższy spacer, opłacił się pięknym przywitaniem przez włoskie dzieci- tańcem i pysznym poczęstunkiem.
    Dziewczynki zatańczyły dla nas swoje narodowe tance z różnych regionów Włoch w tym na przykład tarantelle.
    Następnie podzieliliśmy się na dwie grupy, podczas gdy Grecy i Hiszpanie zwiedzali szkolę podstawową,  my poszliśmy nieco dalej do włoskiego odpowiednika gimnazjum. Tam również natrafiliśmy na cudowne przywitanie. Obejrzeliśmy szkolę i mieliśmy okazję do porozmawiania z tamtejszymi uczniami .Na sam koniec  wraz z naszymi włoskimi kolegami spontanicznie zaczęliśmy śpiewać różne, głównie anglojęzyczne, piosenki bo, jak wiadomo muzyka łączy, a sztuka inspirujeJ. Kiedy wszyscy byli już zadowoleni naszym międzynarodowym poziomem artystycznym, wymieniliśmy się z grupą hiszpańsko-grecką i z powrotem poszliśmy do szkoły dla młodszych. Tam po zapoznaniu się ze szkołą ( i krótkim wtargnięciem na lekcje wf-u gdzie i my podłapalismy włoskiego ducha rywalizacji) zjedliśmy naprawdę sycący obiad składający sie aż z dwóch dań i przystawki, gdzie pierwszym daniem wcale nie była zupa a makaron. Mało kto po takim posiłku dotrwał do ostatniego dania. Z pełnym żołądkiem każda grupa zaprezentowała swój kraj, szkołę oraz miasto. Kiedy już wszyscy wiedzieli kto jest kim, gdzie co leży i z czego słynie każdy kraj, znów podzieleni na grupy najpierw poszliśmy zwiedzać manufakturę słodyczy Mucci działającą od 1894, gdzie dowiedzieliśmy się np. jak robią tam bomboniery ( w środku płynne na zewnątrz twarde) albo chociażby specjalne twarde cukierki, którymi dawniej chłopcy rzucali w dziewczyny, by okazać im zainteresowanie. Po słodkiej degustacji poszliśmy zwiedzać stare miasto. Po tak obfitych posiłkach ciężko było się przycisnąć przez NAPRAWDĘ wąskie uliczki, gdzie plecak już mógł stanowić jakieś utrudnienie, ale jakoś daliśmy radę. Kiedy już wszyscy wyszli z ulicy mającej służyć jako pudełko dla sardynek, obejrzeliśmy katedrę Andrii, gdzie jak głosi legenda, w XII wieku został przywieziony z Konstantynopola cierń z korony Jezusa który, wedle legendy w dzień przed Wielkanocą może czynić cuda. Cudem był tez wspaniały pomnik  patrona tego pięknego miasta. Santo Ricardo, pierwszego biskupa Andrii, który obronił miasto przed szarańczą. Tak i my – jak owa szarańcza rzuciliśmy się na wspólne jedzenie w pizzerii, gdzie znalazło się miejsce dla wszystkich grup i czas na długie, ciekawe rozmowy. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że dostałam szansę, by pojechać do tak wspaniałego kraju i spotkać tak niezwykłych ludzi!

    Wtorek

    Dzisiejszy dzień spędziliśmy w przepięknym włoskim mieście Matera.

    Matera jest to miasto w regionie Basilicata. Historyczna część miasta, zwana Sassi, obejmuje unikatowe domostwa drążone w skale, jedynie z fasadami murowanymi. W 1993 roku Materę wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Matera była w roku 2019 Europejską Stolicą Kultury. Miasto zwiedzaliśmy z przewodnikiem, który ciekawie opowiadał o historii tego niezwykłego miejsca.

    Zwiedziliśmy też muzeum, w którym znajduje się wystawa malarstwa Carlo Levi – projektowego włoskiego „przewodnika” –  artysty .

    Był też czas na lunch i oczywiście przepyszne włoskie lody.

    Środa – relacja Leny
    Kolejny dzień naszej wspaniałej włoskiej przygody rozpoczęliśmy (jak zwykle) pysznym śniadaniem. Podczas podróży poznaliśmy prawdziwe smaki włoskiej kuchni. Z pełnymi brzuchami około godziny 10.00 wyruszyliśmy w stronę Ratusza – czyli siedziby burmistrza Andrii. W tym pięknym, zabytkowym budynku braliśmy udział w spotkaniu z przemiłą panią burmistrz. Podczas spotkania jedna z naszych koleżanek – Kasia – przemawiała po włosku. Zrobiło to na wszystkich ogromne wrażenie.
    Następnym punktem naszego programu, była wizyta w szkole podstawowej. Uczniowie powitali nas grając na instrumentach i śpiewając – kolejny raz muzyka nas połączyła. Między lunchem a warsztatami mieliśmy czas wolny. Umacnialiśmy relacje z naszymi kolegami z Hiszpanii i Grecji – grając w UNO. Lunch, to kolejne spotkanie z włoską kuchnią. Jedliśmy pyszny makaron z sosem pomidorowym i bazylią, lassagne, ziemniaki z szynką i serem. Wszystko jak zwykle było przepyszne. Dowiedzieliśmy się, że we Włoszech bardzo rzadko je się zupy – tylko podczas choroby.
    Po skończonym posiłku wzięliśmy udział w niezwykle ciekawym Quizie na temat Włoch. Oprócz wspaniałej zabawy dużo się dowiedzieliśmy.
    Kolejnym punktem podczas wizyty we włoskiej szkole były warsztaty rysunkowe, które dla mnie były bardzo inspirujące i kreatywne. Uwielbiam prace plastyczne , wzięcie udziału w tego typu zajęciach bardzo mi się podobało.
    Po cudownej przygodzie ze sztuką przyszedł czas na muzykę. Na koniec wizyty wzięliśmy udział w zajęciach z wybijania rytmów na różnych instrumentach. Uczyliśmy się też tańca ludowego – Tarantelli- czyli włoskiego tańca z Neapolu. Polega on na jednostajnym pochodzie drobnych wartości rytmicznych.
    Po szalonych tańcach i dniu pełnym emocji wróciliśmy autokarem do naszego hotelu. Zjadając pyszną włoską kolację, snuliśmy plany na kolejny dzień naszej włoskiej przygody.

    Czwartek – Relacja Nikoli

    Piątego dnia wstaliśmy wcześniej a następnie poszliśmy zjeść pyszne śniadanie. Po 20 minutach pojechaliśmy autokarem do zamku.
    Na parkingu podjechał po nas mały bus, który zawiózł nas na dziedziniec Zamku Castel Del Monte w Andrii ,który ma kształt oktagonu.
    Po zwiedzaniu Zamku poszliśmy kupić pamiątki i cukierki. Następnie podjechał po nas autokar i zawiózł całą grupę na farmę, gdzie zjadaliśmy pyszny obiad: makaron i bułkę z babeczką ziemniaczaną, a deser robiliśmy sami, tartę z marmoladą. Graliśmy też w  berka czekając ,aż upiecze się tarta. Wieczorem wszyscy poszliśmy na kolację do miasta, gdzie  próbowaliśmy przysmaki kuchni włoskiej, a następnie, jak wróciliśmy późno do hotelu poszliśmy spać czekając na następny emocjonujący dzień.

    Piątek – relacja Marysi

    Ostatniego dnia naszego pobytu we Włoszech pojechaliśmy nad morze do miasteczka Trani.

    Pierwszym zabytkiem który zwiedzaliśmy była Basilica Cattedrale.
    Budowa tej rzymsko-katolickiej katedry rozpoczęła sie w 1099 r., a zakończyła ok. 1200r. Bazylika wykonana jest  kamienia, tak zwanego tufu wapiennego o bardzo jasnej lekko żółtej barwie. Jest to ten sam charakterystyczny dla Włoch budulec z którego powstał zwiedzany przez nas wcześniej Castel del Monte.

    Po obejrzeniu zabytku i zrobieniu kilku grupowych zdjęć, ruszyliśmy na krótki spacer po miasteczku.
    Bardzo malowniczy krajobraz portowego miasteczka przyciągał wzrok.
    O godzinie 13.00 zatrzymaliśmy się wszyscy w restauracji na obiad, gdzie zjedliśmy pyszne Włoskie potrawy.

    Po posiłku, wróciliśmy do Andrii i udaliśmy się do szkoły na warsztaty, które obejmowały gry i zabawy. Pierwszą z nich była gra typu Treasure hunt, podczas której wszystkie narodowości rywalizowały ze sobą rozwiązując zagadki na czas. Nasza drużyna wygrała!!!
    Następną atrakcją były warsztaty taneczne na których uczyliśmy się podstawowych kroków włoskiego tańca ludowego czyli Taranteli.
    Wieczorem, po grach i zabawach rozpoczęła się Ceremonia Pożegnalna.
    Wszyscy byliśmy w świetnych nastrojach –  śpiewaliśmy i tańczyliśmy. Nie zabrakło również podziękowań, rozdawania dyplomów i pamiątek. Był to bardzo wzruszający moment, ponieważ, niestety był jednym z ostatnich spędzonych wspólnie. Wszyscy robili sobie razem zdjęcia, rozmawiali, śmiali się, śpiewali. Dla mnie był to bardzo ważny moment, można było wyczuć swojego rodzaju rodzinną atmosferę jaka się zrodziła miedzy nami podczas pobytu w Andrii.
    Po smacznej kolacji która została dla nas przygotowana w szkole, nauczyciele odwieźli nas do hotelu.

    Sobota – Relacja Tomka

    Ostatniego dnia wstaliśmy trochę smutni, a trochę weseli. Smutni, ponieważ zastaliśmy ostatnią grupą, która będzie wyjeżdżać i wracać do kraju, a szczęśliwi bo będziemy mogli zobaczyć się znowu z bliskimi. Po śniadaniu panie zaproponowały, żebyśmy poszli jeszcze na ostatni spacer po Andrii.
    Wyszliśmy mniej więcej o 12:30 i szliśmy pięknymi uliczkami. Ok godziny 14:00 poszliśmy na obiad i zjedliśmy raczej bez niespodzianki pizzę. Później wróciliśmy na chwilę do hotelu by odpocząć.  Po południu, kiedy już się trochę ściemniło, znowu wyszliśmy na miasto. Tym razem zamiast pustych uliczek zobaczyliśmy tłumy bawiących się i głośno rozmawiających Włochów. Poczuliśmy, że jesteśmy głodni, więc jednogłośnie postanowiliśmy coś zjeść. Poszliśmy do małej knajpki, gdzie skosztowaliśmy: makarony, gniocchi, sałatki oraz tortille. Ja wziąłem gniocchi, ponieważ jadłem je już w Polsce i chciałem ich spróbować tutaj. Po mocno sycącej kolacji wróciliśmy do hotelu, powspominaliśmy nasze przygody, a potem poszliśmy spać.

    Niedziela

    Niedziela była dniem wyjazdu. Po śniadaniu poszliśmy na ostatni spacer uroczymi labiryntami uliczek starej Andrii, uzupełniliśmy nasze pamiątkowe zakupy, wypiliśmy ostatnią kawę, zjedliśmy lody  i odjechaliśmy na lotnisko – tam gdzie zaczęła się nasza włoska przygoda – do Bari.

    Prezentujemy  film będący częścią prezentacji naszej szkoły

    https://muzycznasosnowapl.sharepoint.com/:v:/s/Erasmus/EU1TCV7yk5ZNtwrTEut3jWwByb6OYEWzG7iH-dBUGCCj3Q?e=5hWkHF

    oraz krótkie filmowe wspomnienie

    https://muzycznasosnowapl.sharepoint.com/:v:/s/Erasmus/EZmuy2f4GOtCquBDAoknv5YBWl6F5xITHpAe6DsBChzTgQ?e=EqyAbq

     

     

    Relacje rodziców

     

    Renata Żurawska-Jamka
    mama Kasi

    Od dłuższego czasu słyszeliśmy, że Kasia chciałaby pojechać do Włoch. Kiedy pojawiła się taka możliwość z programem Erasmus+, nie zastanawialiśmy ze nawet chwili. Przygotowania były ważne, ale jakże ekscytujące dla naszej córki.
    W dzień wyjazdu uśmiechała się cały czas i mówiła czego to nie zwiedzi. Kiedy przyleciała na włoską ziemię, praktycznie codziennie dostawaliśmy telefon, jak tu jest wspaniale, jacy cudowni ludzie i jak Kasia się tam dobrze czuje. Po powrocie, choć była szczęśliwa ze spotkania z rodziną i przyjaciółmi, widać było że już tęskni za tamtym wspaniałym tygodniem, który sprawił ze wróciła dużo bardziej zmotywowana do nauki języków i pełna energii.

    Rodzice Wojtka

    Projekt Music Unites Art Inspires, którego autorkami i koordynatorkami są Panie Dominika Lenarczyk-Paprocka i Agnieszka Feliniak to inicjatywa, która była bardzo potrzebna Sosnowej. Udział w programie Erasmus + to ogromne korzyści przede wszystkim dla uczniów, ale również nobilitacja dla samej szkoły. Dzięki zaangażowaniu nauczycieli, uczestnicy projektu mogli przeżyć niesamowitą europejską przygodę i dosłownie zanurzyć się w kulturze krajów partnerskich. Wyjazd do Włoch zaplanowany był w najdrobniejszych szczegółach, a przygotowania do niego były ogromną frajdą, również dla nas – rodziców. Realizacja poszczególnych punktów programu przebiegała wzorcowo, o czym dowiadywaliśmy się na bieżąco z fotorelacji przesyłanych przez opiekunów. Po powrocie, opowieściom i wspomnieniom nie było końca, a  to z pewnością najlepsza rekomendacja dla projektu.
    Gabriela Tesarska ,mama Nikoli

    Program Erasmus Plus oraz związany z nim wyjazd naszych dzieci do Włoch a dokładnie do Andrii to dla córki wspaniała przygoda i doświadczenie, które zostanie w pamięci zapewne na bardzo długi czas. Potwierdzają to liczne piękne zdjęcia oraz opowieści z każdego dnia spędzonego na różnych zajęciach, warsztatach oraz wycieczkach. Już sam przelot samolotem wywołał niemałe emocje.
    Wyjątkowa okazała się także wycieczka do pięknej Matery, którą Nikola wspomina szczególnie- wspaniałą architekturę i urocze uliczki oraz cieplutki klimat. Zauroczona tym miejscem wspomniała, iż mogłaby tam nawet zamieszkać. Liczne zajęcia w szkole oraz warsztaty pozwoliły poznać zwyczaje, kulturę oraz język tego kraju. Dzieci miały także okazję na poszerzenie swoich horyzontów poprzez kontakty z innymi uczestnikami programu z Grecji, Hiszpanii, Włoch oraz Litwy. Przy okazji mogły podszlifować język angielski, który umożliwia córce utrzymanie kontaktów z niektórymi uczestnikami do dziś. Dziękuję bardzo Pani Dominice Paprockiej, Agnieszce Feliniak oraz Oldze Rzepeckiej za świetną organizację oraz opiekę nad córką.
    Bernadetta i Michał Grabias – rodzice Tomka

    W dniach 26 marca do 3 kwietnia 2022 roku nasz Syn Tomasz, wraz kilkorgiem dzieci ze Szkoły Muzycznej im. H. Wieniawskiego w Łodzi miał możliwość uczestniczenia w wyjątkowym wyjeździe edukacyjnym do włoskiego miasta Andria. Wyjazd w ramach programu Erasmus+, okazał się dla naszego dziecka nie tylko wspaniałą przygodą, ale także spełnił wiele dydaktycznych założeń tego programu.
    Dotychczas, w ramach Erasmusa, spotkałam się tylko z możliwością wymiany studentów, jednak pomysł i organizacja wyjazdu uczniów szkoły podstawowej i średniej oceniam jako znakomite wprowadzenie do rozwoju naszych dzieci, nie tylko społecznego, ale również organizacyjnego i językowego.
    Nasza 8-osobowa grupa dzieci była wspaniale zaopiekowana przez trzy Nauczycielki, które zajęły się organizacją wyjazdu, począwszy od biletów, poprzez plan dnia, aż po program artystyczny.

    Już przed wyjazdem dzieci były odpowiednio przygotowane, aby móc godnie reprezentować  swoją szkołę, miasto Łódź oraz Polskę. Zważywszy na artystyczny profil ich szkoły samodzielnie przygotowały program występu, który miał przedstawić uczestnikom z innych krajów naszą kulturę i miejsce w którym żyjemy. Z pomocą Pedagogów opracowały niezwykle zabawną wersję popularnego show Milionerzy oraz nagrały reklamę swojej szkoły. Wiele radości wszystkim dzieciom erasmusowym przyniosła nauka tańca – poloneza. Z codziennych relacji przesyłanych przez Nauczycielki wiemy, że nasze dzieci uczyły się także tradycyjnych tańców włoskich.

    Istotnym punktem tego występu oraz całego wyjazdu była konieczność posługiwania się językiem angielskim. Dla naszego Tomka był to moment przełomowy w nauce języka, gdyż był to jego pierwszy wyjazd, podczas którego musiał mówić po angielsku bez pomocy rodzicielskiej. Z dużą radością zauważyliśmy, że po powrocie do domu Syn z dużym zaangażowaniem zaczął ćwiczyć język angielski, słuchać piosenek, robić tłumaczenia, a nawet po angielsku szkolić naszego kota.
    Dzięki zdobyciu śmiałości w anglojęzycznej komunikacji Tomek zyskał nie tylko nowe doświadczenia, ale także fajnych kolegów z innych krajów.
    Do tej pory uczestnicy tego wyjazdu z Włoch, Grecji, Hiszpanii i Litwy utrzymują kontakt na wspólnym komunikatorze, wysyłając sobie pozdrowienia i zdjęcia.
    Kolejnym, wielkim atutem tej wycieczki było zwiedzanie. Tomek był zachwycony Adrią i pobliskim miastem Bari. Zrobił mnóstwo zdjęć, a zdając nam relację z pobytu opowiadał wiele ciekawostek, które zapamiętał. Ciekawymi były także spostrzeżenia o różnicach pomiędzy szkołami włoskimi a polskimi.
    Z pewnością wyjazd ten wpłynął na jego potrzebę samodzielności. Nabrał on większej ciekawości świata i chęci na kolejne tego typu podróże oraz spotkania z rówieśnikami i z innych krajów.
    Rodzice Leny
    Agata i Sebastian Cicheccy

    Erasumus+ kojarzony jest najczęściej ze środowiskiem akademickim, wyjazdami dla uczniów starszych. Tymczasem w realizowanym przez naszą szkołę projekcie Music Unites, Art Inspires mogły wziąć udział dzieci z klas VI – w tym nasza córka Lena.
    Podczas wyjazdu do Włoch, zorganizowanego na przełomie marca i kwietnia uczestnicy projektu nawiązywali relacje ze swoimi rówieśnikami z innych krajów europejskich; Włoch, Hiszpanii, Grecji, Litwy. Niektóre przyjaźnie trwają nadal pomimo odległości. Dzieci zwiedzały, bawiły się, poznawały kulturę i zwyczaje naszych europejskich sąsiadów. Poznały niesamowite smaki ,prawdziwej włoskiej kuchni. Codziennie podczas wycieczek, organizowanych warsztatów , spotkań doskonaliły swoje kompetencje językowe. Każdego dnia bardzo dobry humor i znakomitą zabawę potwierdzały zdjęcia z przebiegu poszczególnych aktywności zamieszczane na szkolnym facebooku.
    Pragniemy bardzo serdecznie podziękować organizatorom, opiekunom towarzyszącym w tej cudownej podróży panią; p. Dominice Lenarczyk_Paprockiej, p. Agnieszce Feliniak, p. Oldze Rzepeckiej.
    Wyjazd ten pozostanie w głowach, sercach wszystkich uczestników na bardzo długo.
    Dla naszej Leny, był wielkim sprawdzianem samodzielności. Z dużym niepokojem , obawą szykowała się do wyjazdu – do końca nie mieliśmy pewności czy w ostatnim momencie nie zrezygnuje.
    Udało się, pojechała! Po powrocie przywitała nas słowami -Mamo, ja chcę jeszcze, jeszcze, jeszcze. To chyba najlepsza ocena i świadectwo udanego wyjazdu.
    Ogromna radość, satysfakcja dziecka z odbytej podróży, wyrażone mnóstwem opowieści, zdjęć jest dla nas rodziców nieoceniona, bezcenna!
    Wyjazd rozbudził apetyt na kształcące podróże, chęć nauki języka włoskiego. Uświadomił jak przydatna i konieczna jest znajomość języka angielskiego.
    Muzyka połączyła , sztuka zainspirowała dzieciaki z różnych części Europy.
    Jeszcze raz dziękujemy w imieniu swoim i córki.

    Nasza mobilność w Hiszpanii 13 – 19.02.2022

    flaga-1   flaga-2

    Dzień pierwszy -relacja Tobiasza

    Niedziela – początek wspaniałego wyjazdu pełnego wrażeń oraz interesujących wycieczek! Najpierw wstaliśmy – trzeba było trochę pospać po wyczerpującej podróży, ale na szczęście udało się nam wyspać. Po zjedzeniu śniadania wsiedliśmy do autokaru. Po drodze podziwialiśmy piękne Pireneje, które widać było z daleka. Dojechaliśmy do Barcelony – wpierw Park Gaudiego. Gaudi to architekt, projektant m.in. Sagrady Familii. W parku oglądaliśmy piękne palmy, krzewy, kwiaty, budynki, a nawet papugi (w Hiszpanii to norma ). Co ciekawe, w jednym miejscu znalazłem panoramę ze zdjęcia z mojego zeszytu do audycji muzycznych!!! Po przechadzce przez park zjedliśmy przekąskę w barze tapas. Następnie wędrowaliśmy przez Barcelonę. Przeszliśmy koło pięknych budynków Gaudiego, Katedry Barcelońskiej (nie Sagrady Familii) czy wzdłuż placów pełnych palm i śródziemnomorskiej roślinności. Minęliśmy także kolumnę Krzysztofa Kolumba, który właśnie z Hiszpanii wypłynął do Ameryki, nie zamierzając nawet tam dopływać. Wędrówkę zakończyliśmy w porcie, gdzie podziwialiśmy wielkie luksusowe jachty. Potem powrót do hotelu w Igualadzie. Po powrocie do pokojów padliśmy – byliśmy bardzo zmęczeni. To był wspaniały dzień poprzedzający tydzień pełen erasmusowych wrażeń!!! Wieczorem dojechali koledzy i koleżanki z Grecji, Litwy i Włoch.


    Dzień drugi – relacja Helenki
    Pobudka! Dzisiaj dzień, w którym po raz pierwszy zobaczymy szkołę w Odenie. Nic dziwnego, że byłam bardzo podekscytowana.
    Z hotelu jechaliśmy autokarem około 10 minut. Przyglądałam się widokom za oknem, więc czas mi bardzo szybko minął. Gdy zbliżaliśmy się do celu, z zewnątrz zaczęły docierać do nas głośne dźwięki. Zaciekawiona wyszłam szybko z pojazdu i zauważyłam orkiestrę, która witała nas muzyką! Czułam się troszkę speszona, a zarazem bardzo szczęśliwa, bo to był znak, że gospodarze traktują nas szczególnie. Kapela nagle zaczęła się kierować w stronę wejścia do szkoły, my oczywiście poszliśmy za nią. Muzycy pokierowali nas do małej sali, w której był posiłek i torby z prezentami w środku! Dostaliśmy też przywieszki z naszymi imionami (czułam się jak VIP!).
    Kolejna atrakcja czekała na nas na boisku. Było tam oficjalne powitanie. Hiszpanie w wieku od przedszkolnego do licealnego tańczyli tradycyjne tańce hiszpańskie, katalońskie i takie, które są typowe tylko dla miasta Odena.
    Gdy wróciliśmy do  budynku, poczęstowano nas regionalnym przysmakiem – przepysznym chlebem z cukrem upieczonym w kształt okręgu (zauważyłam, że ten chleb wykorzystany był jako rekwizyt w jednym z tańców).
    Następnie mieliśmy czas wolny i okazję, by się zintegrować. Wyszliśmy na boisko. Tobiasz znalazł szyszkę i zaczął nią kopać. Właśnie w ten sposób rozpoczął się wielki mecz leśną piłką. Cała hiszpańska szkoła zbiegła się, żeby zobaczyć rozgrywkę i kibicować. Mieliśmy przy tym dużo zabawy i staliśmy się atrakcją, łamiąc pierwsze lody i bariery poznawania się wzajemnie!
    Następnie jedna z hiszpańskich nauczycielek oprowadziła nas po szkole. Co mnie zaskoczyło? Uczniowie mają tam własny ogródek i hodują kury!
    Podczas kolejnego czasu wolnego poznałam wielu kolegów i wiele koleżanek z różnych krajów. Razem z Lilą poznałyśmy dwie dziewczyny w naszym wieku. Opowiedziały nam o różnych ciekawych rzeczach, które można spotkać w Hiszpanii. Nauczyłam się kilku słów hiszpańskich, litewskich i greckich.
    Ostatnim punktem programu tego dnia były prezentacje krajów, z których są Erasmusowcy. Największe wrażenie zrobiła na mnie prezentacja Hiszpanów, którzy zadbali o scenografię i kostiumy (właśnie jem lizaka, którego razem z Lillą zdobyłyśmy na prezentacji grupy hiszpańskiej). Projekty przygotowane przez inne grupy też były cudowne. My mieliśmy prezentować się jako drudzy. Przyznam, że bardzo się stresowałam. Niepotrzebnie, prezentacja i kahoot wyszły nam (chyba?)wyśmienicie.  Ten dzień wyjątkowo się udał i super się bawiłam! Bardzo polubiłam szkołę w Odenie, chciałabym ją jeszcze kiedyś odwiedzić!


    Dzień trzeci – relacja Lilki

    We wtorek rano pojechaliśmy autokarem na górę Montserrat, po drodze towarzyszyły nam piękne widoki. W oddali było widać ośnieżone monumentalne Pireneje. Góra Montserrat to miejsce bardzo ciekawe, ponieważ składa się ze skał połączonych naturalnym cementem z piasku i gliny. Góra wyglądała jakby ktoś ją usypał. Po przybyciu odwiedziliśmy również klasztor, w którym przebywa 80 mnichów. Poświęcają oni swoje życie na modlitwę i przyjmowanie pielgrzymów z całego świata. Około południa poszliśmy do muzeum Montserrat, gdzie podziwialiśmy 1300 dzieł różnych twórców – światowej sławy malarzy i rzeźbiarzy, z jednym z nich kupiłam pamiątkę dla mamy 🙂 Po zwiedzeniu muzeum udaliśmy się z powrotem do klasztoru, gdzie wysłuchaliśmy krótkiego koncertu znanego chóru chłopięcego. Bardzo mi się podobało i występ mógłby trwać dłużej. Wieczorem już w naszej miejscowości Odena wybraliśmy się jeszcze do muzeum skóry, gdzie zrobiliśmy przywieszki do kluczy, a potem mieliśmy okazje poznać tajniki wyrobu skóry w dawnych czasach. Po dniu pełnym wrażeń zjedliśmy pyszną kolację i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Bardzo podobał mi się ten dzień, szczególnie widok podczas podroży 🙂


    Dzień czwarty – relacja Gucia

    Rano po śniadaniu ruszyliśmy do Barcelony. Przejeżdżaliśmy  autokarem przez ulicę, która przechodzi przez całe miasto. Na niej ujrzeliśmy wiele budynków i ornamentów stworzonych przez samego Antonio Gaudiego. Później zatrzymaliśmy się, aby obejrzeć świątynię Sagrada Familia, niestety tylko od zewnątrz, ale i tak zrobiła na nas ogromne wrażenie, naprawdę była wielka i monumentalna. No i cały czas w budowie od 19 marca 1882!!! Następnie pojechaliśmy na koncert narodowej muzyki katalońskiej, gdzie posłuchaliśmy flamenco i obejrzeliśmy pokaz tańca. Flamenco bardzo pozytywnie mnie ujęło swoją dynamiką, było to bardzo ciekawe przeżycie. Po koncercie poszliśmy do muzeum Pablo Picassa. Tam, zagraliśmy w intrygującą grę, w której chodziło o to, aby znaleźć i narysować dany obraz który był opisany na kartkach po angielsku. To była naprawdę świetna zabawa, musieliśmy ze sobą współpracować. Po tych przeżyciach odpoczęliśmy kupując sobie lody i gofry. Po odpoczynku ruszyliśmy ulicą, która była pełna gołębi, a nazywa się La Rambla. Co ciekawie, słowo La Rambla oznacza po hiszpańsku – spacerować, a sama ulica jest wybudowana na dawnej rzece. Pod koniec dnia zwiedziliśmy portową część miasta i  molo, gdzie były niezwykle piękne widoki. I na koniec, zmęczeni lecz szczęśliwi pojechaliśmy autokarem z powrotem do hotelu.


    Dzień piąty – relacja Wiktora

    Cały czwartek spędziliśmy w małym , sennym miasteczku Odena, w którym mieści się szkoła naszych hiszpańskich gospodarzy. Odwiedziliśmy  hiszpańską szkołę w której rozdano nam  mapę miejscowości z podpunktami do zwiedzenia. Pierwszym podpunktem była biblioteka miejska,  drugim – miejsce gdzie wydobywano i wypalano gips, trzecim podpunktem były ruiny zamku,  czwartym natomiast  stary kościółek. Przy każdym punkcie  do zwiedzenia czekali na nas nasi hiszpańscy koledzy, którzy opowiadali ciekawe historie związane z tymi  miejscami. Po powrocie do szkoły mieliśmy warsztaty na których robiliśmy wieże z gliny, gipsowo-roślinne kompozycje, tańczyliśmy flamenco i składaliśmy papierowe kościółki. Między poszczególnymi zajęciami  graliśmy z Grekami i Hiszpanami w piłkę nożną. Podano nam również obiad w szkolnej stołówce. Kucharze przynieśli  wielką patelnię z owocami morza i ryżem – to tradycyjna paella.

    Wieczorem mieliśmy czas wolny aż do kolacji na której były smaczne kanapki i jeszcze przyniesiono ciasto ziemniaczane, którego nigdy wcześniej nie jadłem.

    Byłem zauroczony tak mile spędzonym czasem, który na długo zostanie w mojej pamięci.


    Dzień szósty – relacja Oli
    Dzień rozpoczęliśmy (jak zwykle) od pysznego śniadania. Gdy skończyliśmy jedzenie i poszliśmy po plecaki do pokojów, wsiedliśmy do autokaru razem z naszymi kolegami z innych krajów. Jechaliśmy do Sitges. Jest to stara rybacka wioska, która jest teraz bardzo popularnym miasteczkiem wśród Turystów. Podczas jazdy widzieliśmy z okien pojazdu piękne katalońskie widoki. Kiedy podróż dobiegła końca, wysiedliśmy na parkingu, aby następnie udać się w stronę morza. Było ciepło i słonecznie. Przy plaży znajduje się muzeum Gaudiego, które było kiedyś jego mieszkaniem. Zobaczyliśmy pierwszą część muzeum, gdzie pokazano nam różne rodzaje mozajek Gaudiego i progres jaki poczynił przez całą swoją karierę. Następnie mogliśmy spróbować zrobić własne mozaiki. Świetnie się przy tym bawiliśmy. Mogliśmy dać upust naszej wyobraźni. Potem poszliśmy zwiedzić mieszkanie Gaudiego. Bardzo mi się podobało. Po przygodach w muzeum poszliśmy do restauracji na obiad. Dostaliśmy smaczny trzydaniowy posiłek. Najedzeni obiadem postanowiliśmy pójść na plażę, gdzie mogliśmy trochę odpocząć i pomoczyć nogi w wodzie. Znaleźliśmy ogromne, śliczne muszelki. Morze wyglądało cudownie. Nasz czas w Sitges się (niestety) kończył. Musieliśmy wyjechać z tej klimatycznej miejscowości. Wsiedliśmy do autokaru, w którym całą drogę nasi koledzy śpiewali piosenki. Po odpoczynku w hotelu poszliśmy na pożegnalną kolację. Spodziewałam się, że będą to wzruszające chwile. Jednak to wzruszenie połączyło się z bardzo radosną atmosferą. Śpiewając utwór Hasta Maniana wprowadziliśmy śpiewająco-taneczny nastrój. Śmiechom i zabawom nie było końca. Spotkanie trwało około trzy godziny, ale strasznie szybko minęło. Wróciliśmy do hotelu szczęśliwi, najedzeni i trochę śpiący, lecz musieliśmy się jeszcze spakować.


    Dzień siódmy – relacja Nadii

    Obudziliśmy się o 8:15. Wstaliśmy zaczęliśmy się ubierać, myć i kończyć pakowanie walizek. Zeszliśmy na śniadanie, po posiłku pani dała nam nasze wieże, które ulepiliśmy z gipsu poprzedniego dnia. Kiedy wszyscy byli już gotowi do wyjścia, poszliśmy do recepcji oddać klucze. Gdy wyszliśmy z hotelu czekał na nas autokar. Droga do Barcelony trwała mniej więcej 45min. Gdy dotarliśmy do celu szukaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy oddać na przechowanie nasze walizki. Mieliśmy przed sobą ostatni dzień w Barcelonie.
    Na początku spacerowaliśmy leniwie po głównej ulicy, potem poszliśmy do kawiarenki. Zrobiliśmy drobne zakupy, głównie pamiątki dla naszych rodzin. Po godzinie chodzenia ruszyliśmy do dawnej areny która teraz jest centrum handlowym. Z ostatniego piętra tej areny obserwowaliśmy widoki i szukaliśmy restauracji w której moglibyśmy zjeść lunch. Zamówiliśmy tutejsze specjały, były bardzo smaczne. Po skończonym posiłku zwiedzaliśmy jeszcze centrum handlowe. Potem wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas prosto na lotnisko. Czekaliśmy 2 godziny żeby wejść na pokład samolotu. Przez Polskę i tę część Europy akurat przetaczały się ogromne wichury, mieliśmy więc obawy, czy wylądujemy w Krakowie. Nie dość, że wylądowaliśmy, to jeszcze lot był pół godziny krótszy, gdyż, jak poinformował pilot, pomagał nam wiatr .


    Opinie rodziców

    Rodzice Tobiasza

    Realizowany przez szkołę projekt Music Unites. Arts Inspires uważamy za rewelacyjne przedsięwzięcie. Zdajemy sobie sprawę, jak wiele wysiłku kosztowało stworzenie tego programu, dlatego dziękujemy p. Dominice Paprockiej-Lenarczyk i p. Agnieszce Feliniak za chęć, poświęcony czas i wiarę w realizację projektu mimo pandemii. Erasmus+ kojarzony jest przede wszystkim z mobilnością środowiska akademickiego. Tymczasem stworzony projekt pokazał, jakie możliwości daje dzieciakom. A są one ogromne – poznanie rówieśników z innych krajów, ciekawych miejsc, poznawanie europejskiej historii, warsztaty kulturowe etc. Lista korzyści jest długa. A minus tylko jeden – szkoda, że mobilność syna już za nami;) Mamy jednak nadzieję, że to pierwszy, lecz nie ostatni jego udział w wymianie.
    Mama Heleny

    Mimo że postanowiłam wystrzegać się banałów, zacznę od powszechnej tezy, że podróże kształcą, a najskuteczniejsza lekcja to taka, która staje się radosnym doświadczeniem i przygodą. Katalońska eskapada w ramach programu Erasmus+ idealnie wpisuje się w tę maksymę.
    Niebanalny, intensywny, a przede wszystkim wartościowy program, pozwolił doświadczyć odmiennej kultury dosłownie wszystkimi zmysłami, poznać tradycję, historię i codzienne życie europejskich sąsiadów. Kontakt z rówieśnikami z różnych krajów był praktycznym sprawdzianem kompetencji językowych, umiejętności współpracy, poszukiwania łączących podobieństw i intrygujących różnic. Zajęcia warsztatowe wymagały kreatywności, równocześnie wykorzystując artystyczne pasje uczestników programu.
    Z przyjemnością śledziliśmy spontaniczną fotorelację w mediach społecznościowych, z niecierpliwością czekaliśmy na pełne radości i emocji telefony dzieci, które na bieżąco dzieliły się wrażeniami. Teraz nadal słuchamy hiszpańskich ciekawostek i towarzyskich, międzykulturowych plotek. Udział w programie nie zamknął się zatem w tygodniowym pobycie w Hiszpanii. Córka żyje nim nadal, żyła wcześniej – przygotowując się do wyjazdu, myśląc o prezentacji własnego kraju i miasta, które mogłoby zafrapować obcokrajowców.
    Chciałam pogratulować autorkom programu fantastycznego pomysłu oraz wysiłku i  determinacji, by go – mimo obiektywnych przeszkód – zrealizować. Przede wszystkim pragnę jednak podziękować za opiekę nad naszymi dziećmi, cierpliwość, zaangażowanie i wyrwanie zmęczonych zdalnym nauczaniem nastolatków z pandemicznego marazmu.
    Czy program miał słabe punkty? No chyba tylko taki, że nasze dzieciaki nabiorą większego apetytu na kształcące podróże i wysoką jakość oferty edukacyjnej. A to już będzie wyzwanie dla nas – dorosłych.

    Rodzice Oli

    12 lutego w pierwszym dniu ferii zimowych siódemka naszych dzieci wyleciała w ramach programu Erasmus + do Hiszpanii. Wbrew temu, ze przez świat przechodziła właśnie kolejna fala covid-19, przepisy dotyczące przemieszczania się w ramach UE ulegały ciągłym modyfikacjom wyjazd przebiegł wzorowo. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem organizacji przygotowań przed wyjazdem, a przede wszystkim tego jak wspaniale wypełniony czas miała grupa w czasie pobytu w Hiszpanii. Każdego dnia stęsknieni rodzice dostawali porcję zdjęć dokumentujących przebieg dnia.
    W czasie wyjazdu dzieci miały okazję zaprzyjaźnić się ze swoimi rówieśnikami z innych krajów, z czego bardzo ochoczo korzystały.
    Wyjazd był fantastyczną przygodą. Zorganizowany był na 200%. W czasie 7 dniowego pobytu działo się tyle, ze atrakcji wystarczyłoby na znacznie dłużej. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym opiekunom Pani Dominice Lenarczyk-Paprockiej, Pani Agnieszce Feliniak i Panu Pawłowi Stępnikowi za przygotowanie wyjazdu w ramach programu Erasmus+. Bardzo dziękujemy za odrobinę słońca w czasie wietrznej zimy.
    Mama Wiktora

    Wyjazd mojego syna z rówieśnikami do Hiszpanii, to nie tylko wspaniała przygoda i możliwość zdobycia nowych doświadczeń ale również sprawdzenie samego siebie.

    Trwająca pandemia i liczne ograniczenia często uniemożliwiają naszym dzieciom spędzać ze sobą wolny czas dlatego też projekt między innymi umożliwił im lepiej poznać się, zintegrować i zawrzeć nowe znajomości.

    Z przyjemnością razem z mężem obserwowaliśmy, z jaką radością a jednocześnie niepewnością Wiktor szykował się i odliczał dni do wyjazdu. Jak się później okazało był on piękną i niepowtarzalną przygodą. Program, który został zaplanowany dla grupy był strzałem w dziesiątkę. Dzieci nie miały czasu na nudę. Zwiedzały, bawiły się i poznawały kulturę i zwyczaje innego kraju europejskiego.

    Przez cały tydzień ja i moi najbliżsi obserwowali relację opiekunów na WhatsAppie.

    Opiekunowie udowodnili, że nawet w trudnych i wyjątkowych czasach można przeżyć przygodę z muzyką i sztuką

    Dziękuje pani Dominice i Agnieszce oraz panu Pawłowi za stworzenie miłej atmosfery przepełnionej życzliwością i pełnej troski o nasze dzieci. Dziękuje również za perfekcyjną organizację wyjazdu do Hiszpanii. 😊


    Wspomnienia z Hiszpanii

    Chcemy się podzielić kolejną porcją wspomnień z naszych mobilności realizowanych w ramach projektu Music unites – Art inspires w programie Erasmus +  tym razem z wyjazdu do Hiszpanii.

    flaga-1

    Byliśmy gośćmi przesympatycznej społeczności szkolnej w uroczej miejscowości Odena.

    Nasze relacje day by day umieściliśmy zaraz po powrocie. Teraz czas na prezentację w pigułce tego co

    stało się naszym udziałem.

    Tradycje Hiszpanii

    Tam byliśmy 😊

     

    To jedliśmy 😊

    O tym się dowiedzieliśmy 😊

    Wspomnienia z Grecji

    Drodzy uczniowie,

    Bardzo chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami i wspomnieniami z mobilności w Grecji  flaga-grecji
    w ramach realizowanego przez szkołę projektu Music unites – Art inspires w programie Erasmus +.

    Niestety koronawirus znów zamknął nas w domach i nie możemy tego zrobić osobiście ☹

    Zapraszamy Was zatem online do naszych wspomnień i prezentacji tego co zobaczyliśmy, co przeżyliśmy, co zjedliśmy i co zapamiętamy na długo.

    Jeżeli coś Was zainteresuje i zainspiruje to też możecie choć przez chwilę poczuć klimat greckiej przygody,    r1   bowiem zapraszamy Was do wzięcia udziału w konkursie plastycznym .

    Prace konkursowe wykonane w dowolnej technice ( szkic, collage, rysunek, komiks, plakat ) mają nawiązywać do treści zamieszczonych prezentacji. Można nawiązać do jednego wybranego tematu lub do kilku.

    Mamy przygotowane dla Was naprawdę fajne nagrody .r2

    Nie zastanawiajcie się długo i składajcie swoje prace u p. Dominiki Lenarczyk – Paprockiej, p. Agnieszki Feliniak, p. Olgi Rzepeckiej
    do dnia 4 marca 2022 ( tydzień po feriach zimowych ).

    Thesaloniki

    Starożytna Grecja

    Vergina’s Museum

    Greckie potrawy

    Psy i koty w Grecji –>> PLIK PDF

    Homer i Jego Odyseja –>> PLIK PDF    ;   zobacz w serwisie –>> YouTube

    Refleksje z wyjazdu –>> PLIK PDF  ;  PLIK PDF

     

     



    Relacja z mobilności w Grecji w ramach programu Erasmus +

    Music Unites, Art Inspires  Thessaloniki – 28.11.2021 – 05.12.2021   

    znaczek  erasmus

    Music Unites, Art Inspires

    Thessaloniki – 28.11.2021 – 05.12.2021

    Dzień pierwszy – relacja Miriam

    Niedziela, początek naszej przepięknej przygody. Obudziłam się o 4.00, pojechałam do szkoły, a o 5.30 wyjechaliśmy do Krakowa. Po czterech godzinach interesującej jazdy dotarliśmy na lotnisko. Gdy przechodziliśmy przez bramki, Natalka i ja zostałyśmy zatrzymane i uznane za kryminalistki J, kiedy pani nas przeszukała okazało się, że to był błąd i jesteśmy niewinne. Kiedy wsiedliśmy do samolotu zajęliśmy miejsca i polecieliśmy w niebieskie przestworza. Lot był spokojny, z okna dało się nawet zauważyć ‘’ rekiny ‘’( jak się ma bujną wyobraźnię). Po dwóch godzinach lotu, wysiedliśmy z samolotu i od razu musieliśmy zdjąć zimowe kurtki i czapki. Kiedy podjechaliśmy pod hotel, rozpakowaliśmy się w naszych pokojach i od razu poszliśmy na spacer. Chodziliśmy po deptaku przy morzu i oglądaliśmy greckie życie. Pani Dominika zadeklarowała, że będzie po tej uliczce biegać ( gdy będziecie czytać dalej zobaczycie czy spełniła swoją obietnicę ). Zauważyliśmy że Grecy przy 17 stopniach noszą kurtki, a niektórzy szaliki. Dochodziliśmy do końca deptaku i zobaczyliśmy bardzo miłych ludzi, którzy spytali się nas skąd jesteśmy. Odpowiedziałyśmy, że z Polski ( oczywiście bardzo szczęśliwe, iż ludzie w Grecji są tacy mili). Zaproponowali nam darmowe bransoletki i chcieli je nam założyć , ale Pani Dominika ostrzegła,  że to oszuści i będą od nas chcieli pieniądze. Szybko uciekłyśmy i było nam przykro, że jednak nie jest tak kolorowo na tym świecie, ale z drugiej strony na pewno będziemy mieli co wspominać. Po spacerze wróciliśmy do hotelu, gdzie czekała na nas pani Kostoula – pani dyrektor greckiej szkoły, która zabrała nas i Litwinów na powitalną kolację. Jedzenie było przepyszne i była nawet muzyka na żywo. Pod koniec kolacji wszyscy tańczyli grecki taniec. Wróciliśmy do hotelu najedzeni i wytańczeni. 😉

    https://youtu.be/zhpwamY9Egs


    Powitanie w wykonaniu uczniów szkoły greckiej

    https://youtu.be/dgXe7nekdDg

    https://youtu.be/9U3_Vz4lues

    https://youtu.be/4Xl_-jRnBSk

    https://youtu.be/-47Dn7SKuRY

    https://youtu.be/KCl9DRRax_Q

    https://youtu.be/qYPQpetVA7o

    https://youtu.be/t7-tJgKp8Zg

     Dzień drugi – relacja Natalki

     Rano w lobby spotkaliśmy Hiszpanów, którzy przyjechali późno w nocy. Po zjedzeniu śniadania pojechaliśmy do szkoły. Dzieci bardzo ucieszyły się z tego, że przyjechaliśmy. Patrzyliśmy na różne greckie tańce regionalne, nawet najmłodsze klasy coś zatańczyły! Później dostaliśmy torby z prezentami, np.: chałwa, herbata do zaparzania. Na stole było dużo słonych i słodkich przekąsek. Zeszliśmy do sali ze sceną, każda grupa prezentowała swój kraj, miasto i szkołę. Grecy również przygotowali prezentację. Dostaliśmy obiad i wtedy udało nam się bardziej porozmawiać z Hiszpanami.

    Po wyjściu ze szkoły poszliśmy zwiedzać różne zabytki. Niestety niektóre z nich były zamknięte, ale i tak dużo zobaczyliśmy : Kościół św. Demetriusza główny kościół miasta ,

    Agorę Rzymską, klasztor Vlatafon. Byliśmy również na punkcie widokowym – Ano Polis podobno jest on położony w najwyższym punkcie Salonik więc było widać całe miasto. Widok był piękny.  Zobaczyliśmy też Eptagyrio znane jako Siedem Wież – fortyfikacje  zbudowane przez Bizantyjczyków w XIV wieku. Wieczorem musieliśmy zrobić testy na Covid, ale na szczęście nikomu nie wyszedł pozytywny. W Grecji nigdzie się nie wejdzie – ani do restauracji, ani nawet do sklepu z pamiątkami, jeśli nie ma się paszportu covidowego albo negatywnego wyniku testu. Później wróciliśmy do hotelu i integrowaliśmy się z innymi, również z Włochami, którzy przyjechali w ciągu dnia.

    https://youtu.be/v1NEJmp7X3c

     

    Dzień trzeci – relacja Wiktorii

    Dzisiejszy dzień był bardzo ciekawy. Zjedliśmy śniadanie i wyjechaliśmy z hotelu. Zajęcia mieliśmy w trzech międzynarodowych grupach. W mojej grupie byłam ja, Marysia, Pola, pani Dominika i kilkoro Włochów. Mieliśmy bardzo miłego przewodnika. Jako pierwsze, do zwiedzania było Muzeum Nicolas’a Gyzi. Oglądaliśmy namalowane przez niego obrazy. Koło muzeum była mała, klimatyczna kawiarenka. Przekąsiliśmy coś i ruszyliśmy dalej. Kolejne były zajęcia perkusyjne. Zaczynaliśmy od podstaw, mnie bardzo się spodobały. Graliśmy i śpiewaliśmy ludową muzykę grecką oraz…brazylijską sambę J Po zajęciach poszliśmy do innej sali- były w niej różne instrumenty np. gitara, pianino, ukulele itp. Pani Dominika nakłoniła Marysię, by coś zagrała na pianinie. Powiedziano nam, że jest silny wiatr i żebyśmy jeszcze chwilę przeczekali. Przeszliśmy się nad morze – były ogromne fale więc nasza grupa nie weszła na okręt wojenny. Wiem, że grupy, które były tu przed nami weszły na pokład okrętu i zwiedzali go w porywistym wichrze na rozbujanym morzu. Gdy znaleźliśmy się w restauracji, zamówiliśmy jedzonko i czekaliśmy na pozostałych. Z czasem zaczęły się schodzić kolejne grupy – a my spróbowaliśmy jeszcze greckiego sera. Po posiłku mieliśmy bardzo długi spacer przez Saloniki do Muzeum Iluzji. Wszystkim spodobało się to muzeum. Niektórym, w tym i mnie, kręciło się w głowie od nierealnych wrażeń i złudzeń optycznych.  Wracając do hotelu weszliśmy do cukierni- niektórzy kupili różne słodkości, ja nie miałam na nic ochoty. Wróciliśmy do hotelu, każdy-zmęczony od nadmiaru wrażeń – poszedł do swojego pokoju. I tak zakończył się trzeci dzień w Grecji.

    https://youtu.be/EHiqhjyxH-8

    Dzień czwarty – relacja Olka

    Rano wyjechaliśmy autokarem do miejscowości zwanej Verginią, w której zwiedzaliśmy muzeum Aleksandra Wielkiego. Podczas zwiedzania mieliśmy wykonywać zadania związane z historią Grecji. Muzeum robi ogromne wrażenie – sama świadomość, że patrzy się na przedmioty i grobowce sprzed tylu tysięcy lat przyprawia o zawrót głowy.
    Następnie pojechaliśmy pod Olimp – mityczną górę zamieszkiwaną przez greckich bogów. Pogoda dopisywała, więc widok na górę był imponujący. Spod Olimpu pojechaliśmy na obiad do tawerny położonej na nadmorskim klifie. Mieliśmy możliwość spróbowania tradycyjnego, greckiego dania – suvlaki. Widzieliśmy również delfiny !!!
    Po obiedzie spontanicznie tańczyliśmy narodowe tańce greckie oraz hiszpańskie. Wieczorem wróciliśmy do hotelu, wówczas był czas na integrację z uczestnikami z innych krajów.

    https://youtu.be/DIA4hxjKFZY

    Dzień piąty –  relacja Marysi

     

    Kiedy wszyscy się obudzili, poszliśmy na śniadanie. Chwyciliśmy potem papierowe torby z lunchem, który przygotowali dla nas greccy rodzice i wyruszyliśmy na przygodę. Tego dnia zwiedzaliśmy dużą część miasta. Były to między innymi zabytki takie jak: plac Arystotelesa bizantyjski Kościół Agia Sofia, Łuk Triumfalny Galeriusza ( Kamara ) oraz Rotundę. Zobaczyliśmy także tradycyjny targ. Było tam chyba wszystko! Od świńskich łbów po oliwki, chałwę i pamiątki. Po długiej i ciekawej opowieści o historii miasta Saloniki  wróciliśmy do hotelu. Krótki odpoczynek i pojechaliśmy do greckiej szkoły. Zaprezentowano nam skrót przygód Odyseusza. Następnie wszyscy bawili się znakomicie pracując w międzynarodowych zespołach nad plastyczną ilustracją Odysei. Po zjedzeniu obiadu zaczęła się wyczekiwana część. Otóż było to kosztowanie różnych przekąsek z danego kraju. Wszystko było wyśmienite. My przywieźliśmy m.in. pierogi, krówki, ptasie mleczko, ogórki kiszone. Po degustacji mieliśmy czas wolny. Było świetnie! Chwilę później podjechał autokar, który zabrał nas do hotelu. Weszliśmy i pozostał nam czas dla siebie. Grupa z Polski (czyli my) poszła się integrować. Naprawdę spodobało się to nam. Poznawaliśmy się z innymi uczestnikami projektu do późna. Niestety… musieliśmy kłaść się do łóżek. Ten dzień okazał się być niezwykle ekscytującym i pełen doświadczeń!

     

    https://youtu.be/FQNXiNVveZo

     

    Dzień szósty – relacja Poli 

    Kiedy wszyscy zjedli śniadanie wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy na warsztaty z gliny.   Na warsztatach mieliśmy do zrobienia rzeźbę o tematyce związanej z każdym z naszym krajów. My zrobiliśmy ogromnego smoka wawelskiego, który ział ogniem i był najbardziej okazałą rzeźbą. Mieliśmy przy tym dużo zabawy. Następnie zjedliśmy lunch, który codziennie dostawaliśmy w hotelu przed wyjściem. Potem pojechaliśmy do Białej Wieży (jeden z najstarszych budynków w Grecji). Obecnie mieści się tam muzeum miasta Saloniki. Weszliśmy na nią i z góry podziwialiśmy piękne widoki. Jeszcze zdjęcie pod pomnikiem Aleksandra Wielkiego i ….. wszystkie dzieci poszły kupować pamiątki.

    Natomiast wieczorem poszliśmy na  uroczystą pożegnalną kolację. Podano nam między innymi dużo rodzajów mięs, typowy sos grecki o nazwie: tzatziki i pyszny tort, który został zrobiony specjalnie dla pani Kostouli dyrektor szkoły w Grecji z okazji jej urodzin. 😊

    Po pysznym posiłku poszliśmy do hotelu i biegaliśmy po pokojach wymieniając się adresami. Niestety w końcu musieliśmy iść spać. Ten dzień był naprawdę niesamowity! 😊

    https://youtu.be/wtJJ4X_Lvi0

    Dzień siódmy i ósmy – relacja pani Agnieszki i pani Dominiki

    Hiszpanie wyjechali w nocy. Rano po śniadaniu pożegnaliśmy się serdecznie z Włochami i Litwinami i ruszyliśmy na leniwe zwiedzanie miasta. Najpierw dotarliśmy na targ, gdzie kupiliśmy pamiątki, oliwy, chałwę, oliwki, przyprawy. Zostawiliśmy zakupy w hotelu i ruszyliśmy na Stare Miasto położone na malowniczym wzgórzu. Szliśmy wąskimi uliczkami nawet z V wieku, obserwując jednocześnie, jak Saloniki szykują się do Świąt.

    W niedzielę  Saloniki pożegnaliśmy pysznymi lodami pod Parasolami – imponującą rzeźbą Zongolopoulosa – ozdobą miasta. W samo południe wsiedliśmy w samolot do Polski. Lecąc nad półwyspem Bałkańskim i ośnieżonymi Karpatami  rozmyślałyśmy o tym, że warto wierzyć do samego końca. Pisanie projektu zajęło nam mnóstwo czasu i energii, a kiedy po wygraniu grantu pandemia raz za razem anulowała kolejne mobilności, momentami traciłyśmy wiarę w to, że się uda. Okazało się jednak, że mamy odpowiedzialnych i zdeterminowanych partnerów projektowych i przy zachowaniu nadzwyczajnych środków ostrożności, dodatkowej biurokracji związanej z obostrzeniami, wyjazdy z udziałem uczniów mogą dojść do skutku. Widzimy, jak wielką wartość mają takie przedsięwzięcia. Dzieci otwierają się na inne kultury, chłoną sztukę i muzykę, uczą się pracować w zespole, ćwiczą język angielski, nabierają obycia.

    Nasza grecka ekipa, czyli Pola, Miriam, Natka, Marysia, Wika i Olek okazali się fantastycznymi „erasmusowcami” – byli otwarci, życzliwi, towarzyscy i  taktowni. Z wielką radością słuchałyśmy, jak komplementowali ich nauczyciele ze szkół partnerskich.

    Mamy nadzieję, że następne mobilności do Hiszpanii, Włoch i na Litwę  dostarczą wielu emocji kolejnym grupom uczniów OSM.

     

    https://youtu.be/q-IgbbAsEdg

     

    Anna Olbromska-Matusiak (Mama Poli M.)

    Wyjazd w ramach programu Erasmus+ to była wspaniała przygoda dla mojej córki. Radość przed podróżą,  wspólne przygotowania, przelot, pobyt w Salonikach,  pełne wrażeń opowieści, wspaniałe zdjęcia i nasze rozmowy po powrocie są dowodem na potrzebę, a nawet konieczność organizacji takich międzynarodowych przedsięwzięć. Grecja jako organizator wykazała się niezwykłym zaangażowaniem i bardzo dobrym rozplanowaniem różnego rodzaju spotkań, warsztatów i wycieczek. Pomimo pandemii i utrudnień z tym związanych czuliśmy się bezpiecznie o nasze dzieci, były one kilkukrotnie testowane przez cały pobyt i przestrzegano zaleceń sanitarnych. Myślę, że będą to niezapomniane wspomnienia dla dzieci. Kontakt z osobami z różnych krajów, ich językami, zwyczajami, wspólna zabawa, taniec, niezwykła integracja naszych dzieci i nauczycieli to dla nich bezcenna nauka i doświadczenie. Bardzo dziękuję za opiekę i organizację wszystkim osobom zaangażowanym w pracę nad tym projektem

    Trzymam kciuki za kolejne wyjazdy!!!

     

    Relacja mamy Marysi i Wiktorii

    Wyjazd do Grecji, do Salonik w ramach programu Erasmus+ jest niezwykłym wydarzeniem i przygodą w życiu zarówno dla uczniów jak ich rodziców. Począwszy od perfekcyjnej organizacji wyjazdu przez Panie Dominikę Lenarczyk-Paprocką oraz Agnieszkę Feliniak po sam pobyt w Grecji.
    Program na miejscu był wypełniony szalenie interesującymi wydarzeniami. Moje córki były zachwycone. Poznały odrębną kulturę i zwyczaje innych europejskich krajów. Pobyt z uczniami innych narodowości, koloru skóry, poglądów i wyznań wywołał w dzieciach ogromną potrzebę dalszego poznawania świata. Wyrazy głębokiego uznania dla Pań Agnieszki i Dominiki za opiekę i troskę wobec naszych dzieci, tym bardziej, że podróż odbyła się podczas pandemii Covid19. Bardzo dziękuję w imieniu swoim i moich córek Marii i Wiktorii.
    Iwona Maciejczyk – mama Marysi i Wiktorii

     

    Relacja mamy Miriam

    Wyjazd naszych kochanych dzieci do Salonik był jak ciepłe promienie słońca na pochmurnym jesiennym niebie. I nie tylko z powodu świetnej pogody, którą zastała na miejscu ekipa z Sosnowej, lecz także z powodu specyficznego czasu, w jakim został on zorganizowany. Trwająca od ponad 1,5 roku pandemia oraz liczne ograniczenia związane z podróżami sprawiają, że wiele wspólnych planów zmienia się z godziny na godzinę, a samo planowanie jest teraz dużo większym wyzwaniem. Być może właśnie dlatego listopadowo-grudniowa wyprawa do Grecji była tak wyjątkowa.

    Dla mnie, mamy Miriam, oznaczała oczywiście trochę stresu. Jednak gdy obserwowałam, z jaką radością i pewnością przygotowuje się do niej Miri, to czułam, że warto. A później przez tydzień mogłam czytać wiadomości grupowe na WhatsAppie i podziwiać na zdjęciach miejsca odwiedzane przez nasze Erasmusiki. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie zdjęciowa relacja z warsztatów z gliną. Zwykle w pracowniach ceramicznych dzieci dostają niedużą kulę i mają z niej zrobić równie niewielką figurkę. Ale nie w Salonikach. Tam, jak się już coś lepi, to na poważnie. Nasze dzieci stworzyły bardzo fajną i mającą chyba ponad 1 m wysokości postać Smoka Wawelskiego.

    Wiem, że dla 11-letniej dziewczynki taki wyjazd to cudowna przygoda. A przy okazji motywacja do jeszcze bardziej intensywnej nauki języka angielskiego na co dzień, już po powrocie do domu.

    Serdecznie dziękuję Nauczycielkom odpowiedzialnym za jego organizację: pani Dominice Lenarczyk-Paprockiej i pani Agnieszce Feliniak. To dzięki Wam to wszystko było możliwe. Nie zwątpiłyście i cały czas wierzyłyście, że wyprawa do przepięknych Salonik po prostu musi się udać. I pokazałyście, że nawet w trudnych i wyjątkowych czasach Muzyka Łączy, a Sztuka Inspiruje.
    Karolina Tatarzyńska, mama Miriam Biderman

     

    Rodzice Natalki

    Wyjazd zagraniczny dziecka, bez rodziców, w dobie pandemii, czyli stres, panika, niepewność? Nic bardziej mylnego! Może poza lekkim stresem, który przecież zawsze nam towarzyszy, gdy nasze dzieci udają się na wycieczkę, czy kolonie, ale i ten szybko minął. Wyjazd w ramach programu ERASMUS+ do Grecji, oczywiście jest wyzwaniem dla dzieci, dla rodziców, ale przede wszystkim dla Koordynatorek Projektu. Panie Dominika Lenarczyk-Paprocka i Agnieszka Feliniak doskonale przeprowadziły nasze dzieci przez wszystkie etapy tej przygody: podróż na lotnisko, lot samolotem, pobyt w Salonikach, liczne wydarzenia, które zostały tam na miejscu zorganizowane i wreszcie powrót do kraju. Wspaniale było obserwować jak każdego dnia nasze dzieci doświadczają czegoś nowego: od poznawania kultury i tradycji greckiej, zajęć w szkole greckiej, warsztatów w ciekawych miejscach, codziennych wycieczek, po smaki lokalnej kuchni. Wszystko to pieczołowicie zostało udokumentowane i relacjonowane Rodzicom w formie zdjęć czy filmów, na które czekaliśmy z niecierpliwością. Co ciekawe, nasza córka najwięcej jednak wspominała o rówieśnikach z innych krajów: Hiszpanii, Włoch, Litwy i oczywiście z Grecji. Dzieci komunikowały się ze sobą, integrowały w trakcie zajęć, jak również w czasie wolnym i mogły praktycznie sprawdzić swoją znajomość języka angielskiego. I z tego, co słyszeliśmy, doskonale sobie z tym poradziły. A wszystko to w ciepłej atmosferze, w towarzystwie życzliwych, troskliwych Opiekunów, w poczuciu bezpieczeństwa. Greckie słoneczko, w czasie gdy w Polsce zima na całego, to była wisienka na torcie
    Tak, to był bardzo dobry pomysł, aby nasza Natalka wzięła udział w projekcie, bo to ciekawy projekt, który łączy i inspiruje dzieci, jak muzyka i sztuka. Radość, test z odpowiedzialności, ale także satysfakcja dziecka i to uczucie przebytej przygody, wyrażone w godzinnych opowieściach, są bezcenne. Dziękujemy Paniom Dominice i Agnieszce za to niezwykłe doświadczenie i perfekcyjną organizację wyjazdu.

    Dorota i Paweł Bociąga

     

     




    On the occasion of Christmas we exchanged Christmas carols and songs that are popular in our countries. We tried to sing them in the native languages of our design friends. It was a great experience and a lot of joy. Here are the results 🙂

    Polish original

    Lithuanian performance of the Polish Christmas Carol

    Polish performance of the Lithuanian Christmas carol

    Italian original

    Greece performers of the Italy Christmas carol

    Italian performers of the Spain Christmas carol

    Greek original

    Spain performers of the Greek song

    Here are the Christmas cards that students exchanged for Christmas. The cards were made by hand and according to their ideas. In our schools, we waited excitedly for wishes from all partner countries.

    Wizyta partnerska

    W dniach 4 – 6 grudnia 2019 r. w naszej szkole gościliśmy nauczycieli, którzy współpracują z nami przy realizacji projektu Music unites – Art inspires
    Przyjechały do nas z Włoch – Maria i Flora, Hiszpanii – Imma i Marta, Litwy – Nijole i Jurgita oraz z Grecji – Kostoula.
    Nasi goście spotkali się z dyrektor Małgorzatą Ircha, oglądali szkołę i podziwiali naszych uczniów podczas krótkich wizyt w wybranych pracowniach.
    Jednak głównym celem tego spotkania była praca nad projektem: omówienie harmonogramu, przygotowanie do mobilności w Grecji i na Litwie, ostateczne zaakceptowanie Logo projektu, sprawy organizacyjne.
    Nauczyciele uczestniczyli także w koncercie w Filharmonii Łódzkiej oraz poznali historię miasta podczas spaceru z przewodnikiem po ulicy Piotrkowskiej.
    Żegnając się z nami wyrazili zachwyt naszymi uczniami, ich otwartością, znajomością języka, zdolnościami i życzliwością z jaką zostali przyjęci.
    Czekamy na kolejne międzynarodowe spotkania. Najbliższe to – w marcu nasza mobilność w Grecji, a w maju na Litwie. Z pewnością będą to ekscytujące chwile, podobnie jak wizyta naszych partnerów w Łodzi.

    Konkurs na logo projektu Music Unites – Art Inspires
    W październiku odbył się  szkolny konkurs na logo projektu realizowanego w ramach programu Erasmus+ Music Unites – Art Inspires. Organizacją konkursu zajęli się nasi partnerzy z Grecji. Regulamin konkursu przygotowany przez szkołę z Grecji określał zasady przeprowadzenia konkursu oraz kryteria oceny prac.
    Prace konkursowe zgłoszone przez uczniów wywieszone były na wystawie i podlegały głosowaniu, w którym udział mogli brać wszyscy uczniowie.
    Najwięcej głosów uzyskała praca Mai Witulskiej

    nasze-logo

    Zwycięskie prace szkolne z pięciu krajów wzięły udział w II etapie konkursu.
    W pierwszej turze głosowania praca z Litwy oraz Włoch uzyskały taką samą ilość głosów.

    logo-litwa logo-final

     

    Ostatecznie zwycięzcą konkursu zostało logo zaprojektowane przez szkołę z Włoch.
    Gratulujemy !

    logo-final
    Nasze szkolne prace można zobaczyć w poniższej prezentacji

    http://slide.ly/gallery/view/89958e9fc341189b126819feafa949a8